28.1.14

Dirty Red - rozdział 12

Przeszłość

Moja siostra była taka piękna, że patrzenie na nią kłuło w oczy – a Bóg wiedział, że przez wiele lat jej się przyglądałam. Była ode mnie młodsza. Tylko o rok, ale jednak. Trochę niezręcznie było wielbić młodszą siostrzyczkę. Trudno było tego nie robić, skoro w chwili, kiedy wchodziło do pokoju, wędrowało do niej każde spojrzenie, jakby z jej porów wypływała jakaś eteryczna magia. Przez długi czas wierzyłam, że kiedy dobiegnę do pewnego wieku, to też będę miała ten magiczny sok – nie ma mowy. Przypominałam niedożywioną, naćpaną dziwkę z aparatem na zębach i tenisówkami za tysiąc dwieście dolarów. Courtney sprawiała, że chciałam umrzeć – zwłaszcza, kiedy umawiała się ze wszystkimi chłopcami, którzy mi się podobali, a potem ich porzucała. Nigdy nie potrafiłam się na nią złościć. Byłyśmy drużyną – Court i Jo – dopóki Jo nie zechciała zostać Leah, a wtedy były Court i Lee. Pomimo naszej bliskości, kiedy dorastałyśmy nie można była zaprzeczyć dołowi, którą tworzyły nasze różnice. Nasza przyjaźń osłabła na rok w gimnazjum. Zostawiła mnie dla cheerleaderek. Obserwowałam jak zdobywała nowych przyjaciół z mojego miejsca na trybunie, wyciągając chleb z aparatu i próbując rozgryźć, dlaczego nie pojawiły się jeszcze moje piersi.
Nie jestem ani trochę podobna do reszty rodziny. Każde z nich, z wyjątkiem mojej matki, ma kruczoczarne włosy. Dopasować to do popisowej oliwkowej skóry Smithów i zielonych oczów i wyglądają jak armia pięknych Greków. Ja urodziłam się czerwona: moja skóra, włosy i gorące, kapryśne nastawienie. Matka opowiadała mi, że płakałam przez tydzień po tym jak przywieźli mnie do domu. Powiedziała, że straciłam głos i słychać było tylko wydobywające się ze mnie powietrze, jak robiłam krzyczące miny.
Nasza matka zachęcała Courtney do robienia wszystkich typowo dziewczęcych rzeczy – cheerleadowania, modelingu i kradnięcia chłopaków innych dziewczyn. Mnie, z drugiej strony, zachęcano do diety, zwłaszcza podczas ostatniej klasy gimnazjum. Byłam trochę pucołowata. Zaczęłam zajadać swoje uczucia, kiedy odkryłam chłopców, odrzucenie i mini batoniki. W ciągu kilku miesięcy zmieniłam się z niedożywionej na pulchną.
- Poważnie będziesz tego żałować – powiedziała matka, znajdując mój schowek. Schowałam tuzin różnorodnych pudełek w starym pudełku po popcornie w spiżarni. – Masz już rude włosy, teraz chcesz dodać kilogramy dodatkowego ciała? – Żeby podkreślić jej zdanie, chwyciła garść tłuszczu na mojej talii i uszczypnęła go tak, że krzyknęłam. Potrząsnęła głową. – Jesteś beznadziejna, Johanno. – A potem wyrzuciła wszystkie moje batoniki do kosza.
Przygryzłam wargę, powstrzymując się przed płaczem. Kiedy zobaczyła, że walczę ze łzami, trochę złagodniała. Może i ona kiedyś była pulchna, pomyślałam z nadzieją.
- Proszę. – Otworzyła lodówkę i przycisnęła mi do piersi torebkę mrożonego groszku. – Kiedy zechcesz objadać się pierdołami, zjedź to. Pomyśl o tym, jak o zimnym smakołyku… jak lody. – Gdy wyglądałam na pełną wątpliwości, złapała mnie za brodę i zmusiła mnie do spojrzenia na nią. – Lubisz chłopców?
Potaknęłam.
- Nie dostaniesz ich, jeżeli będziesz jadła batoniki, zaufaj mi. Jeszcze nikt nie poderwał chłopaka z okruszkami słodyczy na twarzy.
Zaniosłam torebkę mrożonego groszku do mojego pokoju i usiadłam po turecku na podłodze. Wpatrując się w plakat Jonathana Taylora Thomasa, zjadłam całą torebkę, groszek po groszku.
Byłam trochę frajerowata. Lubiłam chłopców, ale lubiłam również matematykę i nauki ścisłe. Ale matematyka i nauki ścisłe nie poświęcały ci uwagi. Była to jednostronna, sucha miłość. Chciałam, żeby ludzie patrzyli na mnie tak jak na Court. Przewróciłam się na plecy, przeżuwając groszek. Nawet je lubiłam.
Następnego dnia poprosiłam Court, żeby przedstawiła mnie jej przyjaciółkom.
- Śmiejesz się z cheerleaderek – powiedziała.
- Już nie będę. Chcę, żeby ludzie mnie lubili.
Skinęła głową. – Polubią, Lee. Ja cię lubię.

Court zaprosiła mnie na pidżama party ze wszystkimi jej rozchichotanymi przyjaciółkami. Pomimo jej gwarancji, jej przyjaciółki mnie nie polubiły. Były trzynastoletnimi sukami, opętane opiniami ich matek. Prawie każde zdanie kończyły słowami skarbie albo świetnie. Nie chciałam być taka jak te dziewczyny. Nie chciałam być jak moja matka. Kiedy jedna z nich zapytała dlaczego koleguję się z kujonami matematycznymi, pękłam.
- Mówią o bardziej interesujących rzeczach niż wy.
Dziewczyna – Britney – spojrzała na mnie, jakbym była czymś wstrętnym. Przekrzywiła głowę na bok i uśmiechnęła się do mnie. Widziałam niemal jak jej matka ubrana w sweterek robi to samo. – To lesbijka – ogłosiła całemu pokojowi. Reszta dziewczyn potaknęła, jakby było to dopuszczalne wyjaśnienie mojej dziwności.
Mina Court zrzedła. Wyglądała jakby była bardzo mną rozczarowana.
- Nie jestem lesbijka – powiedziałam. Ale mój głos był słaby, nieprzekonujący. Dziewczyny uwierzyły już w słowo Britney. Nie patrzyły mi w oczy.
Przyjrzałam się ich głupim, wylakierowanym, upstrzonymi różem głowom i powiedziałam głośno. – Pieprzcie się! – Po czym wypadłam z pokoju. Czułam się trochę winna za rzucenie cienia na życie towarzyskie Court. Poradzi sobie. Była zbyt ładna, żeby tak się nie stało. Kiedy wróciła do domu, wpadła do mojego pokoju i skrzyżowała ramiona na piersiach.
- Czemu to zrobiłaś? – zapytała. – Prosisz mnie o pomoc, a potem zachowujesz się jak idiotka przed moimi przyjaciółkami.
Pokręciłam głową. Żartowała sobie?
- Court, to one. O czym ty gadasz?
- Przez ciebie wyglądam bardzo źle, Leah! Jesteś taka samolubna. Mam dosyć twoich fochów.
Odwróciła się, żeby odejść, ale wstałam i chwyciłam ją za ramię. Nie mogłam uwierzyć, że to mówiła. Tak jakby one powoli skradały kawałki jej mózgu i zastępowały je takimi z mniejszą funkcjonalnością.
- To nie fair! Jesteś moją siostrą. Jak możesz brać ich stronę? Britney wszystkich okłamała. Wiesz, że nie jestem lesbijką.
Courtney wyrwała ramię. – Nie wiem tego.
Otworzyłam i zamknęłam w szoku usta. Moja siostra – moja Courtney nigdy tak się do mnie nie odezwała. Nigdy nie brała przeciwko mnie. Czułam się jakby ktoś wypalał dziurę w mojej klatce piersiowej, tak bardzo to bolało.
- Wszystko mi rujnujesz – powiedziała w końcu. – One są moimi przyjaciółkami. Ty jesteś moją siostrą. Przejmuję się, kiedy mówią o tobie różne rzeczy. Proszę tylko, żebyś zostawiła to w spokoju i nie była już wredna. Utrudniasz mi wszystko.
Przełknęłam moją odpowiedź i skinęłam głową. Mogłam to dla niej zrobić.

Po tamtym dniu nigdy nie rozmawiałyśmy o tym, co się stało, ale przez długi czas dziwnie zachowywała się wobec mnie. Jej przyjaciółki zawsze prychały, kiedy mijały mnie na korytarzu naszej prywatnej szkoły. Rozpowiadały również plotki – powiedziały ludziom, że przyłapały mnie na masturbowaniu się na pidżama party. A Court nigdy nie powiedziała słowa w mojej obronie. Ja nigdy nie powiedziałam słowa w mojej obronie. Zastanawiałam się czy ona im wierzyła.
W ciągu paru tygodni byłam lesbijką dla każdego popularnego dzieciaka w siódmej i ósmej klasie. Gdy plotki w końcu dotarły do moich rodziców, w wakacje wysłali mnie na katolicki obóz. Uwielbiałam go. Poznałam syna pastora i straciłam dziewictwo w krzakach za wspólną łazienką. Wróciłam do domu z potwierdzonym smakiem na mężczyzn. Oczywiście nie powstrzymało to plotek o lesbijce, kiedy szkoła znowu się zaczęła. Britney osobiście zajęła się poinformowaniem każdej dziewczyny w jej klasie i mojej, że nie powinny rozbierać się przy mnie w szatni. Chłopcy szturchali się łokciami na korytarzach, podśmiewając się i robiąc komentarze, kiedy przechodziłam obok. To było okropne. Bolesne. Courtney ich nie poprawiała – to było najgorsze. Nasza więź wystrzępiła się i pękła, wszystko to pod okrutnymi paluszkami Władców Liceum. Poniekąd przyzwyczaiłam się do tego, tak jak przyzwyczaiłam się  podejścia moich rodziców do mnie, czyli „daję ci wolną rękę”.
Trzymałam głowę w dole, umawiałam się z chłopcami w klubie matematycznym, którzy wytrzymywali ze mną psychicznie i nigdy nie przestali spiskować przeciwko Britney i jej lokajom. Zmieniłam się tamtego roku i nikt tego nie dostrzegł. Byli zbyt zajęci bojkotowaniem mnie, żeby zauważyć, że pojawiły się u mnie miseczki C. Nauczyłam się jak używać suszarki i makijażu. Straciłam dziecięcą pulchność.

Tego samego roku moja siostra i Britney zakochały się w chłopaku o imieniu Paul. Obie go pragnęły. Żeby uratować ich przyjaźń, obie dziewczyny wyrzekły się go w emocjonalnym uścisku, zapewniając, że nic – zwłaszcza facet – nie może wejść między ich przyjaźń. Britney wytrzymała rok zanim się z nim przespała. Moja siostra była zdruzgotana. Nie lubiłam widzieć płaczącej Courtney. A robiła to przez dwa tygodnie. Pewnego dnia nawet przyłapałam ją na trzymaniu w łazience butelki tabletek nasennych.
- Nie dla chłopaka, Courtney – powiedziałam, wyrywając butelkę z jej palców. – Poważnie, kiedy zrobiłaś się taka słaba?
Wypłakiwała ciche łzy, wpatrując się we mnie podbitymi oczami. Wtedy zdałam sobie sprawę, że prawdopodobnie zawsze była słaba. Stawiała się naszym rodzicom, kiedy chodziło o mnie, ponieważ oni ją faworyzowali. Nie był to akt odwagi, żeby przeciwstawiać się twoim rodzicom, kiedy nigdy nie podnieśli na ciebie głosu. Odprowadziłam ją do jej sypialni i położyłam do łóżka. Potem położyłam się obok niej, żebym mogła ją obserwować.

Następnego dnia osaczyłam Britney przy jej szafce. Była oficjalnie dziewczyną Paula, a kiedy zerwała więź z moją siostrą, nie musiałam już trzymać buzi na kłódkę.
- Jesteś bezwartościową zdzirą, wiesz o tym? – Szturchnęłam ją w obojczyk, podkreślając swoje zdanie.
Paul czekał na nią kilka metrów dalej.
Britney spiorunowała mnie wzrokiem, odsuwając moją rękę.
- Fuu! Nie dotykaj mnie, lesbo – warknęła. Zignorowałam ją, odwracając uwagę na Paula. Wszystko to zaplanowałam. Paul uśmiechał się lekko. Mogłam dostrzec słowa walka babek tworzące się w jego miniaturowym, słabo rozwiniętym móżdżku. Zebrało się wokół nas paru ludzi, żeby zobaczyć, co się dzieje.
- A ty – powiedziałam, patrząc na Paula. – Będziesz tego potrzebował… - Rzuciłam mu prezerwatywę. Odbiła się od jego torsu i wylądowała pomiędzy jego Nike’ami. Spojrzał na mnie, a potem na czerwony kwadracik przy jego stopach. – Ona ma opryszczki, dupku.
Wyraz jego twarzy był warty każdego lesbijskiego komentarza, które wypowiedziała Britney przez dwa ostatnie lata. Zanim odeszłam, zerknęłam na Britney. Jej twarz była pobladła. Nie miałam wiedzieć o opryszczkach. Ściany w moim domu były cienkie, a ona spała u mojej siostry o jedną noc za wiele.

Zrujnowanie reputacji Britney tak jak ona zrujnowała moją było toporem, którego potrzebowałam, aby poluzować moje kajdany. Zaczęło się od Britney, ale wkrótce spałam z chłopakami wszystkich dziewczyn. Podobało mi się to, jak łatwo potrafiłam sprawić, żeby podążali za mną faceci, wymachując im seksem przed twarzą. Podobało mi się to, jak ich dziewczyny przychodziły do szkoły z czerwonymi, opuchniętymi oczami od płaczu, kiedy dowiedziały się, że ich chłopaki je zdradzali.

Nie dołączyłam do popularnych dziewczyn tak jak moja siostra; ja je przewyższałam. Wysoko leciałam i nie zamierzałam przestawać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz