Przeszłość
Moja
siostra była taka piękna, że patrzenie na nią kłuło w oczy – a Bóg wiedział, że
przez wiele lat jej się przyglądałam. Była ode mnie młodsza. Tylko o rok, ale
jednak. Trochę niezręcznie było wielbić młodszą siostrzyczkę. Trudno było tego
nie robić, skoro w chwili, kiedy wchodziło do pokoju, wędrowało do niej każde
spojrzenie, jakby z jej porów wypływała jakaś eteryczna magia. Przez długi czas
wierzyłam, że kiedy dobiegnę do pewnego wieku, to też będę miała ten magiczny
sok – nie ma mowy. Przypominałam niedożywioną, naćpaną dziwkę z aparatem na
zębach i tenisówkami za tysiąc dwieście dolarów. Courtney sprawiała, że
chciałam umrzeć – zwłaszcza, kiedy umawiała się ze wszystkimi chłopcami, którzy
mi się podobali, a potem ich porzucała. Nigdy nie potrafiłam się na nią
złościć. Byłyśmy drużyną – Court i Jo – dopóki Jo nie zechciała zostać Leah, a
wtedy były Court i Lee. Pomimo naszej bliskości, kiedy dorastałyśmy nie można
była zaprzeczyć dołowi, którą tworzyły nasze różnice. Nasza przyjaźń osłabła na
rok w gimnazjum. Zostawiła mnie dla cheerleaderek. Obserwowałam jak zdobywała
nowych przyjaciół z mojego miejsca na trybunie, wyciągając chleb z aparatu i
próbując rozgryźć, dlaczego nie pojawiły się jeszcze moje piersi.
Nie jestem
ani trochę podobna do reszty rodziny. Każde z nich, z wyjątkiem mojej matki, ma
kruczoczarne włosy. Dopasować to do popisowej oliwkowej skóry Smithów i
zielonych oczów i wyglądają jak armia pięknych Greków. Ja urodziłam się
czerwona: moja skóra, włosy i gorące, kapryśne nastawienie. Matka opowiadała
mi, że płakałam przez tydzień po tym jak przywieźli mnie do domu. Powiedziała,
że straciłam głos i słychać było tylko wydobywające się ze mnie powietrze, jak
robiłam krzyczące miny.
Nasza matka
zachęcała Courtney do robienia wszystkich typowo dziewczęcych rzeczy –
cheerleadowania, modelingu i kradnięcia chłopaków innych dziewczyn. Mnie, z
drugiej strony, zachęcano do diety, zwłaszcza podczas ostatniej klasy
gimnazjum. Byłam trochę pucołowata. Zaczęłam zajadać swoje uczucia, kiedy
odkryłam chłopców, odrzucenie i mini batoniki. W ciągu kilku miesięcy zmieniłam
się z niedożywionej na pulchną.
- Poważnie
będziesz tego żałować – powiedziała matka, znajdując mój schowek. Schowałam
tuzin różnorodnych pudełek w starym pudełku po popcornie w spiżarni. – Masz już
rude włosy, teraz chcesz dodać kilogramy dodatkowego ciała? – Żeby podkreślić
jej zdanie, chwyciła garść tłuszczu na mojej talii i uszczypnęła go tak, że
krzyknęłam. Potrząsnęła głową. – Jesteś beznadziejna, Johanno. – A potem
wyrzuciła wszystkie moje batoniki do kosza.
Przygryzłam
wargę, powstrzymując się przed płaczem. Kiedy zobaczyła, że walczę ze łzami,
trochę złagodniała. Może i ona kiedyś
była pulchna, pomyślałam z nadzieją.
- Proszę. –
Otworzyła lodówkę i przycisnęła mi do piersi torebkę mrożonego groszku. – Kiedy
zechcesz objadać się pierdołami, zjedź to. Pomyśl o tym, jak o zimnym
smakołyku… jak lody. – Gdy wyglądałam na pełną wątpliwości, złapała mnie za
brodę i zmusiła mnie do spojrzenia na nią. – Lubisz chłopców?
Potaknęłam.
- Nie
dostaniesz ich, jeżeli będziesz jadła batoniki, zaufaj mi. Jeszcze nikt nie
poderwał chłopaka z okruszkami słodyczy na twarzy.
Zaniosłam
torebkę mrożonego groszku do mojego pokoju i usiadłam po turecku na podłodze.
Wpatrując się w plakat Jonathana Taylora Thomasa, zjadłam całą torebkę, groszek
po groszku.
Byłam
trochę frajerowata. Lubiłam chłopców, ale lubiłam również matematykę i nauki
ścisłe. Ale matematyka i nauki ścisłe nie poświęcały ci uwagi. Była to
jednostronna, sucha miłość. Chciałam, żeby ludzie patrzyli na mnie tak jak na
Court. Przewróciłam się na plecy, przeżuwając groszek. Nawet je lubiłam.
Następnego
dnia poprosiłam Court, żeby przedstawiła mnie jej przyjaciółkom.
- Śmiejesz
się z cheerleaderek – powiedziała.
- Już nie
będę. Chcę, żeby ludzie mnie lubili.
Skinęła
głową. – Polubią, Lee. Ja cię lubię.
Court
zaprosiła mnie na pidżama party ze wszystkimi jej rozchichotanymi
przyjaciółkami. Pomimo jej gwarancji, jej przyjaciółki mnie nie polubiły. Były
trzynastoletnimi sukami, opętane opiniami ich matek. Prawie każde zdanie
kończyły słowami skarbie albo świetnie. Nie chciałam być taka jak te
dziewczyny. Nie chciałam być jak moja matka. Kiedy jedna z nich zapytała
dlaczego koleguję się z kujonami matematycznymi, pękłam.
- Mówią o
bardziej interesujących rzeczach niż wy.
Dziewczyna
– Britney – spojrzała na mnie, jakbym była czymś wstrętnym. Przekrzywiła głowę
na bok i uśmiechnęła się do mnie. Widziałam niemal jak jej matka ubrana w sweterek
robi to samo. – To lesbijka – ogłosiła całemu pokojowi. Reszta dziewczyn
potaknęła, jakby było to dopuszczalne wyjaśnienie mojej dziwności.
Mina Court
zrzedła. Wyglądała jakby była bardzo mną rozczarowana.
- Nie
jestem lesbijka – powiedziałam. Ale mój głos był słaby, nieprzekonujący.
Dziewczyny uwierzyły już w słowo Britney. Nie patrzyły mi w oczy.
Przyjrzałam
się ich głupim, wylakierowanym, upstrzonymi różem głowom i powiedziałam głośno.
– Pieprzcie się! – Po czym wypadłam z
pokoju. Czułam się trochę winna za rzucenie cienia na życie towarzyskie Court. Poradzi
sobie. Była zbyt ładna, żeby tak się nie stało. Kiedy wróciła do domu, wpadła
do mojego pokoju i skrzyżowała ramiona na piersiach.
- Czemu to
zrobiłaś? – zapytała. – Prosisz mnie o pomoc, a potem zachowujesz się jak
idiotka przed moimi przyjaciółkami.
Pokręciłam
głową. Żartowała sobie?
- Court, to
one. O czym ty gadasz?
- Przez
ciebie wyglądam bardzo źle, Leah! Jesteś taka samolubna. Mam dosyć twoich
fochów.
Odwróciła
się, żeby odejść, ale wstałam i chwyciłam ją za ramię. Nie mogłam uwierzyć, że
to mówiła. Tak jakby one powoli skradały kawałki jej mózgu i zastępowały je
takimi z mniejszą funkcjonalnością.
- To nie
fair! Jesteś moją siostrą. Jak możesz brać ich stronę? Britney wszystkich
okłamała. Wiesz, że nie jestem lesbijką.
Courtney
wyrwała ramię. – Nie wiem tego.
Otworzyłam
i zamknęłam w szoku usta. Moja siostra – moja Courtney nigdy tak się do mnie
nie odezwała. Nigdy nie brała przeciwko mnie. Czułam się jakby ktoś wypalał
dziurę w mojej klatce piersiowej, tak bardzo to bolało.
- Wszystko
mi rujnujesz – powiedziała w końcu. – One są moimi przyjaciółkami. Ty jesteś
moją siostrą. Przejmuję się, kiedy mówią o tobie różne rzeczy. Proszę tylko,
żebyś zostawiła to w spokoju i nie była już wredna. Utrudniasz mi wszystko.
Przełknęłam
moją odpowiedź i skinęłam głową. Mogłam to dla niej zrobić.
Po tamtym
dniu nigdy nie rozmawiałyśmy o tym, co się stało, ale przez długi czas dziwnie
zachowywała się wobec mnie. Jej przyjaciółki zawsze prychały, kiedy mijały mnie
na korytarzu naszej prywatnej szkoły. Rozpowiadały również plotki – powiedziały
ludziom, że przyłapały mnie na masturbowaniu się na pidżama party. A Court
nigdy nie powiedziała słowa w mojej obronie. Ja nigdy nie powiedziałam słowa w
mojej obronie. Zastanawiałam się czy ona im wierzyła.
W ciągu
paru tygodni byłam lesbijką dla każdego popularnego dzieciaka w siódmej i ósmej
klasie. Gdy plotki w końcu dotarły do moich rodziców, w wakacje wysłali mnie na
katolicki obóz. Uwielbiałam go. Poznałam syna pastora i straciłam dziewictwo w
krzakach za wspólną łazienką. Wróciłam do domu z potwierdzonym smakiem na
mężczyzn. Oczywiście nie powstrzymało to plotek o lesbijce, kiedy szkoła znowu
się zaczęła. Britney osobiście zajęła się poinformowaniem każdej dziewczyny w
jej klasie i mojej, że nie powinny rozbierać się przy mnie w szatni. Chłopcy szturchali
się łokciami na korytarzach, podśmiewając się i robiąc komentarze, kiedy
przechodziłam obok. To było okropne. Bolesne. Courtney ich nie poprawiała – to było
najgorsze. Nasza więź wystrzępiła się i pękła, wszystko to pod okrutnymi
paluszkami Władców Liceum. Poniekąd przyzwyczaiłam się do tego, tak jak
przyzwyczaiłam się podejścia moich
rodziców do mnie, czyli „daję ci wolną rękę”.
Trzymałam
głowę w dole, umawiałam się z chłopcami w klubie matematycznym, którzy wytrzymywali
ze mną psychicznie i nigdy nie przestali spiskować przeciwko Britney i jej
lokajom. Zmieniłam się tamtego roku i nikt tego nie dostrzegł. Byli zbyt zajęci
bojkotowaniem mnie, żeby zauważyć, że pojawiły się u mnie miseczki C. Nauczyłam
się jak używać suszarki i makijażu. Straciłam dziecięcą pulchność.
Tego samego
roku moja siostra i Britney zakochały się w chłopaku o imieniu Paul. Obie go
pragnęły. Żeby uratować ich przyjaźń, obie dziewczyny wyrzekły się go w
emocjonalnym uścisku, zapewniając, że nic – zwłaszcza facet – nie może wejść między
ich przyjaźń. Britney wytrzymała rok zanim się z nim przespała. Moja siostra
była zdruzgotana. Nie lubiłam widzieć płaczącej Courtney. A robiła to przez dwa
tygodnie. Pewnego dnia nawet przyłapałam ją na trzymaniu w łazience butelki tabletek
nasennych.
- Nie dla
chłopaka, Courtney – powiedziałam, wyrywając butelkę z jej palców. – Poważnie,
kiedy zrobiłaś się taka słaba?
Wypłakiwała
ciche łzy, wpatrując się we mnie podbitymi oczami. Wtedy zdałam sobie sprawę, że
prawdopodobnie zawsze była słaba. Stawiała się naszym rodzicom, kiedy chodziło
o mnie, ponieważ oni ją faworyzowali. Nie był to akt odwagi, żeby przeciwstawiać
się twoim rodzicom, kiedy nigdy nie podnieśli na ciebie głosu. Odprowadziłam ją
do jej sypialni i położyłam do łóżka. Potem położyłam się obok niej, żebym
mogła ją obserwować.
Następnego
dnia osaczyłam Britney przy jej szafce. Była oficjalnie dziewczyną Paula, a
kiedy zerwała więź z moją siostrą, nie musiałam już trzymać buzi na kłódkę.
- Jesteś bezwartościową
zdzirą, wiesz o tym? – Szturchnęłam ją w obojczyk, podkreślając swoje zdanie.
Paul czekał
na nią kilka metrów dalej.
Britney
spiorunowała mnie wzrokiem, odsuwając moją rękę.
- Fuu! Nie
dotykaj mnie, lesbo – warknęła. Zignorowałam ją, odwracając uwagę na Paula. Wszystko
to zaplanowałam. Paul uśmiechał się lekko. Mogłam dostrzec słowa walka babek tworzące się w jego miniaturowym,
słabo rozwiniętym móżdżku. Zebrało się wokół nas paru ludzi, żeby zobaczyć, co
się dzieje.
- A ty – powiedziałam,
patrząc na Paula. – Będziesz tego potrzebował… - Rzuciłam mu prezerwatywę. Odbiła
się od jego torsu i wylądowała pomiędzy jego Nike’ami. Spojrzał na mnie, a
potem na czerwony kwadracik przy jego stopach. – Ona ma opryszczki, dupku.
Wyraz jego
twarzy był warty każdego lesbijskiego komentarza, które wypowiedziała Britney
przez dwa ostatnie lata. Zanim odeszłam, zerknęłam na Britney. Jej twarz była pobladła.
Nie miałam wiedzieć o opryszczkach. Ściany w moim domu były cienkie, a ona spała
u mojej siostry o jedną noc za wiele.
Zrujnowanie
reputacji Britney tak jak ona zrujnowała moją było toporem, którego
potrzebowałam, aby poluzować moje kajdany. Zaczęło się od Britney, ale wkrótce spałam
z chłopakami wszystkich dziewczyn. Podobało mi się to, jak łatwo potrafiłam
sprawić, żeby podążali za mną faceci, wymachując im seksem przed twarzą. Podobało
mi się to, jak ich dziewczyny przychodziły do szkoły z czerwonymi, opuchniętymi
oczami od płaczu, kiedy dowiedziały się, że ich chłopaki je zdradzali.
Nie
dołączyłam do popularnych dziewczyn tak jak moja siostra; ja je przewyższałam. Wysoko
leciałam i nie zamierzałam przestawać.