2.4.14

Dirty Red - rozdział 34

Przeszłość

Seth był starszym bratem Caleba o cztery lata i dwa dni. Nie byli do siebie podobni. Kain i Abel, jeśli chcecie. Byłam zszokowana, kiedy spotkałam po raz pierwszy ciemnowłosego, ciemnookiego oficera śledczego.
- Jesteś bratem Caleba? – wyjąkałam. Ledwie się uśmiechnął na moje zaskoczenie.
- Tak, jak ostatnim razem sprawdzałem. – Trzymał moją rękę trochę zbyt długo, wpijając we mnie wzrok. – Zgaduję, że nie wyglądamy zbyt podobnie, co?
Potrząsnęłam głową. Seth nie miał żadnych rys Caleba. Był anty-Calebem ze swoim małym, guzikowym nosem, wąskimi ustami i oczami tak ciemnymi, że wyglądały prawie na czarne.
Dziwne, myślałam. Był samotnikiem. Podczas spotkań rodzinnych Caleba znajdowały się w środku akcji, otoczonego ludźmi, którzy pochłaniali każde jego słowo. Żeby znaleźć Setha trzeba było mieć szczęście. Nie pojawiał się na większości grillach i kolacjach, a jeśli to robił, to ukrywał się w ogrodzie albo chodził na samotne spacery. Jeżeli łapało się go w pojedynkę to był zaskakująco ujmująco i ponuro inteligentny. Przypominał mi Holdena Caulfielda. Czytałam tę książkę w liceum i pamiętałam, że Holden przyprawiał mnie o dreszcze. Czasami Seth patrzył na mnie w całkowicie nieskryty sposób, mały uśmiech tańczył w kącikach jego ust i dostawałam dreszczy.
Kiedyś zanim pobraliśmy się z Calebem, byliśmy w domu jego matki, kiedy Seth odwrócił się do mnie znienacka i powiedział. – Przypominasz mi tanie reality show, Leah. Jesteś płytka i udajesz głupią z Bóg wie jakiego powodu.
Gapiłam się na niego w całkowitym zawstydzeniu, mając nadzieję, że nikt inny tego nie usłyszał. Rozejrzałam się po pokoju. Caleb był zaabsorbowany grą w telewizorze, a jego matka była w kuchni i przygotowywała kolację.
- Co do diabła, Seth?
Wzruszył ramionami. – Wiem, że nie jesteś taka głupia na jaką się robisz. Płytka, może. Masz rodzaj oczu, które mają w sobie pazury.
Wpatrywałam się w niego długi czas, zastanawiając się czy tak właśnie wszyscy mnie widzieli. Zastanawiając się czy Caleb tak mnie widział.
- To seksowne – powiedział. – Nie sądzę, że mój brat to docenia.
Zarumieniłam się i odwróciłam wzrok. Jak do tej pory to było najwięcej słów jakie do mnie wypowiedział. Nie byłam pewna czy mnie podrywał, czy obrażał. Przyszło mi do głowy, że może to, i to. Nigdy nie widziałam go z kobietą. Stwierdziłam, że był jednym z tych aseksualnych ludzi i bardziej skoncentrowany na jego karierze niż znalezieniem kogoś do ogrzania jego łóżka.
- Dlaczego nigdy się nie umawiasz?
- Kto mówi, że nie?
- Nigdy nikogo nie przyprowadzasz… ani o nikim nie mówisz.
Prychnął. – Widziałaś powitanie jakie moje matka daje kobietom, które przyprowadzamy? – Miał trochę racji. Od samej Luci słyszałam jakie zrobiła powitanie Olivii. Nie cierpiała tej kobiety prawie tak mocno jak ja. Ale Olivia była łatwa do nienawidzenia, a Luca była naprawdę miła, kiedy bardziej się ją poznało.
Zlekceważyłam jego komentarz machnięciem ręki. – Ona jest zawsze dla mnie miła.
Roześmiał się. – Dlatego, że bardzo jesteś do niej podobna. Pewnie ma zdrowy strach przed koleżanką suką.
Otworzyłam szeroko usta. – Co jest z ludźmi w tej rodzinie, mówiącymi dokładnie to, co mają na myśli? To takie niegrzeczne.
Przechylił się ponad podłokietnikiem kanapy i mrugnął do mnie konspiracyjnie. – Powinnaś tego wypróbować. Choć całkiem fascynujące jest obserwowanie wszystkich tych myśli gotujących się za twoimi oczami i nigdy nie dochodzących do twoich ust.
Nie mam słów. Seth zobaczył moją minę i zaczął się śmiać. – Nie martw się, Leah. Twój sekret jest ze mną bezpieczny. Nikt nie musi wiedzieć, że pod tymi ładnymi włosami jest mózg.
Spiorunowałam go wzrokiem, ściskając mocno podłokietnik mojego fotela. Byłam zła… i niesamowicie podniecona. Caleb zawsze mówił tyle, żeby pozostawić cię zarówno niesamowicie oczarowaną i zastanawiającą się, do czego on właściwie zmierza. Seth pluł prawdą jakby była Old Faithful[1]: za dużo, za szybko, za mocno. Nic dziwnego, że nikt nigdy z nim nie gadał.
- Jesteś dupkiem, wiesz o tym.
Wzruszył ramionami, odwrócił się do telewizora. – Mówiono mi. Ale ja przynajmniej cię widzę. Mój brat widzi tylko twoje włosy.
Wstałam, ale jego następne słowa sprowadziły mnie z powrotem na dół.
- Czekałem, aż sobie przypomnisz – powiedział.
- Przypomnę co?
Spojrzał na mnie z taką bezpośredniością, że się wzdrygnęłam.
- Że ze sobą spaliśmy.
Gdybym trzymała kieliszek, to właśnie bym go upuściła. Moje spojrzenie powędrowało do Caleba. Na szczęście wyciszył się na naszą rozmowę.
- O czym mówisz? – syknęłam.
- Wyluzuj – odparł lekko. – Było to dawno temu.
Poszukałam w pamięci jego twarzy. Czy nie rozpoznałabym go od razu, gdybyśmy ze sobą spali? Pewnie nie. Uprawiałam dużo seksu z mężczyznami, których ledwo znałam. Ale jeśli my… dlaczego czekał tak długo, żeby mi powiedzieć?
- Pogrywasz sobie ze mną – powiedziałam.
- Nie. – Pokręcił głową tak swobodnie, że zastanawiałam się czy rozmawialiśmy o seksie, czy o tym co jadł na lunch.
- Na pewno przyszłaś do mojego pokoju hotelowego. To był weekend po czwartym lipca, sześć lat temu. Spotkaliśmy się w tamtym małym barze w Keys.
Prawie zemdlałam. Sześć lat temu rzeczywiście byłam na wycieczce w Keys z moją siostrą i paroma koleżankami. Był to weekend świętowania urodzin/wakacji.
- Jak ty możesz to pamiętać, a ja nie?
- Z tego co pamiętam byłaś całkiem schlana.
O Boże. Przypominałam sobie poznanie faceta w barze. Tańczył ze mną, a potem przeszliśmy przez ulicę do jego hotelu. Czy to naprawdę był Seth? Jakie były na to pieprzone szanse?
- Nie…
- Mów mojemu bratu – dokończył. – Tak, domyśliłem się, że nie chcesz, aby wiedział. To tajemnica. – Udał, że zamyka usta na klucz i go odrzuca.
Jak mogło się dziać coś takiego? Gdyby Caleb się dowiedział…
Nie dowie się. Oboje z Sethem mamy coś do stracenia. Skinęłam mu głową. – Dziękuję.

Po tamtym dniu starałam się ograniczać moje kontakty z Sethem do minimum. Odszukiwał mnie, ilekroć byliśmy na tym samym wydarzeniu. Byłam częściowo zawstydzona, a częściowo mi to pochlebiało. Zawsze miał gotową cichą dowcipną uwagę o moich pazurowych oczach albo ocenzurowanych myślach. Czasami wywoływał mnie, gdy byliśmy w grupie i mówił: „Co o tym myślisz, Leah?” albo „Chciałbym usłyszeć co ma do powiedzenia na ten temat Leah”. Wtedy byłam zmuszona odpowiedzieć. Gdy nikt inny nie zwracał uwagi wygłaszał niestosowne komentarze. Czasami czerwieniłam się tak mocno na rzeczy, które mówił, że Caleb spoglądał na mnie z niepokojem i pytał co się dzieje. Tylko Seth potrafił sprawić, że się rumieniłam. Czułam się, jakbyśmy mieli tajemne koleżeństwo. Przez to zastanawiałam się czy on miał rację, czy Caleb naprawdę mnie widział – czy ktokolwiek mnie naprawdę widział.

Podczas mojej rozprawy Seth pojawiał się na prawie każdym przesłuchaniu. Byłam zadowolona jego niespodziewanym wsparciem, tak bardzo jak byłam nim zdezorientowana. Nie odzywał się, ale był tam… zawsze po lewej stronie tylnego rzędu. Caleb cieszył się, że przychodził. Ich relacja zawsze była napięta. Spodziewałam się, że ta przepaść stworzyła się przez wyraźne faworyzowanie przez Lucę jej najmłodszego syna.
- On musi cię naprawdę lubić, Ruda – powiedział Caleb po wyczerpującym dniu słuchania jak prokurator przesłuchiwał swoich świadków. – Nikt nie potrafi przekonać go do pojawienia się gdziekolwiek, ale jest tutaj dla ciebie.
- Jest sierżantem w służbach policyjnych, Caleb. Jestem pewna, że taka sprawa go interesuje.
Naprawdę zastanawiałam się czy bawił się we własną ławę przysięgłych, starając zdecydować czy poważnie byłam tak nikczemna, jak zawsze insynuował. Męczące było próbowanie ukrycia się przed wszystkimi. Patrzenie jak oni patrzyli na ciebie. Chęć poznania myśli wszystkich ludzi i bycie śmiertelnie przerażoną, że te myśli cię potępiały. Byłam wściekła na mężczyznę, którego całe życie nazywałam moim ojcem. Ciągle myślałam o tym co by było, gdyby on nie umarł. Czy zebrałby dość przyzwoitości, żeby mnie przed tym ochronić? Czy może poprosiłby mnie, żebym wzięła za niego upadek? I najważniejsze: czy ja bym to zrobiła?
Seth zadał mi te same pytanie w dzień, kiedy do niego zadzwoniłam, po tym jak zostawił mnie Caleb. Przyjechał po pracy, trzymając w ręku pudełko ciasta francuskiego. Wiedział, że je lubiłam. Wzięłam je od niego z uśmiechem, a on poszedł za mną do kuchni.
- Gdzie zostaje mój brat? – zapytał.
- W jego mieszkaniu. – Otworzyłam pudełko i wyciągnęłam migdałowego croissanta. Seth przyglądał się, jak go ugryzłam, nim się odezwał.
- Twój ojciec był niezłym numerem.
Przestałam żuć.
- Według twojej gorącej prawniczki kompletnie cię wrobił. Ma rację?
Nie byłam pewna czy byłam bardziej urażona tym, że nazwał Olivię „gorącą” czy tym, że wątpił w moją niewinność.
Zmusiłam się do przełknięcia tego, co miałam w ustach i spojrzałam na niego gniewnie. – Nie zrobił tego celowo – powiedziałam. – Nie sądzę, że spodziewał się umrzeć.
- Więc gdyby nie miał zawału i nie zostawił cię z tym bałaganem, to sądzisz, że przyjąłby upadek?
- Tak, tak sądzę.
Kłamstwo.
- Według Caleba nie było jego podpisu na żadnych dokumentach, które podpisałaś.
- O co ci chodzi, Seth? – warknęłam. – Przyszedłeś tutaj, żeby mnie prowokować?
Zacisnął usta i pokręcił głową. – Nie, Leah. Przyszedłem zobaczyć czy u ciebie wszystko w porządku. Szczerze.
- Nic mi nie jest. – Zamknęłam pudełko z ciastkami i poszłam do lodówki. Wyczułam go za sobą, zanim jeszcze się obróciłam. Nagłość mojego odwrócenia się sprawiła, że na mnie wpadł. Nie odsunął się. Pocałował mnie. Prosto w usta.
- Seth! – Odepchnęłam go. Cofnął się o krok. – Co ty robisz, do diabła?
- Zadzwoniłaś do mnie – odparł. – Myślałem…
- Co myślałeś? Że chciałam, żebyś mnie pocałował? Zadzwoniłam do ciebie, bo zostawił mnie Caleb i nie wiem co robić! Nie musiałeś tutaj przychodzić i mnie wykorzystywać.
Znowu mnie pocałował. Tym razem mocniej. Leciutko odwzajemniłam ten pocałunek zanim się odsunęłam.
- Wyjdź – powiedziałam, pokazując mu drzwi.
Rozpłakałam się po tym jak wyszedł. Jak długo minęło odkąd całował mnie Caleb? Próbowałam sobie przypomnieć. Czy to było przed rozpoczęciem się rozprawy? Myślałam o wszystkich miesiącach przygotowań i nie potrafiłam znaleźć ani jednego wspomnienia bycia całowaną. Jak mogłam to przegapić? Jakim cudem nagły pocałunek Seth sprawił, że pamiętałam?



[1] Old Faithful – gejzer w Parku Narodowym Yellowstone.

1.4.14

Dirty Red - rozdział 33

Teraźniejszość

Zadręczam się telefonem od Cash. Jem jeszcze więcej czekoladowych rodzynek. Oglądam więcej Nancy Grace. Szukam w internecie zdjęć kotów z zabawnymi podpisami. Nikt nie wie, że to lubię; to sekret. Sam mnie przyłapuje.
- Jaja sobie robisz?
Zamykam laptopa. – Nie możesz powiedzieć.
- A komu mam powiedzieć? Twojemu klubowi książkowemu?
- Mam przyjaciół – upieram się. – I nikt z nich nie czyta. – Jestem trochę naćpana cukrem, więc chichoczę. Sam unosi brew. – Jesteś z tego dumna?
Odwracam się, przytulając kolana do piersi. Męska niańka zamienia każdą zabawę w krytykę. – Nie, Sam – wzdycham. A potem po namyśle dodaję. – Kiedyś dużo czytałam… w liceum.
- Cosmo?
Składa pranie – zawsze składa pranie. – Czy tobie nigdy się to nie nudzi?
- Nudzi. Ale to moja praca.
A tak.
- Czytałam powieści. Ale potem nie miałam już czasu.
Wsuwam do ust parę cukierków i patrzę na wyciszony ekran telewizora. Nie miałam już czasu, bo pieprzyłam chłopaków – chciałam powiedzieć.
- Sam?
- Hmmm?
- Co było w tamtym pudełku, które otworzyła Olivia w swoje urodziny?
Potrząsa kocem i umiejętnie składa go w mały kwadrat. – Czemu cię to obchodzi?
- Co jeśli to było od Caleba? – pytam cicho.
Nie patrzy na mnie. – Cammie mówi, że był – odpowiada. – Ale nie wiem, co to było, więc nie pytaj.
Jem jeszcze więcej czekoladowych rodzynek. Udaję, że ugryzłam się w język i krzyczę Au!, żeby pokryć łzy, które pojawiły się w moich oczach.
- Leah – odzywa się – nic nie szkodzi, jeśli to cię boli. Powinnaś mu powiedzieć, że tak jest. Poza tym, jeśli bierzesz pod uwagę karierę w aktorstwie – nie rób tego.
- Dlaczego kupił jej prezent urodzinowy?
Kiedy Sam nie odpowiada, znowu zaczynam myśleć o Cash. To nieskończona, niezdrowa szpulka myśli: Cash… Caleb… Olivia… Cash… Caleb… Olivia.

Ostatni raz, kiedy rozmawiałam z Cash był zaraz po mojej rozprawie. Po zobaczeniu jej na liście świadków prokuratora, Olivia wykonała imponujące dochodzenie i odkryła, że Cash była tak naprawdę nieślubnym dzieckiem Charlesa Smitha. Olivia nie brała przyjemności z powiedzenia mi tego, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu. Powiedziała nawet, że jest jej przykro. Byłam wstrząśnięta, dopasowywałam w umyśle wszystkie kawałki układanki, aż miały doskonały sens. Nie powiedziałam matce o tym, co wiedziałam. Czekałam, aż Olivia obnażyła ojcostwo Cash, zadając jej krzyżowy ogień pytań i całkowicie kompromitując jej zeznania. Patrzyłam na twarz mojej matki, kiedy mój prawnik rzucił bombę. Nie pokazywała nic. Ona wiedziała, pomyślałam. Wiedziała i z nim została. Prokurator był zawstydzony. Olivia wygrała kolejną rundę. Courtney zaczęła szlochać histerycznie na sali sądowej. Przeszywałam wzrokiem Cash z mojego miejsca, moja krew gotowała się ze wszystkich niewłaściwych powodów. Świadomie mnie zdradziła. Dla niego. Powinnam była być wściekła na niego, ale cały mój gniew skierowany był na jej lepkie blond włosy i różową szminkę.
Po porażce na sali sądowej zadzwoniła na moją komórkę, błagając mnie, żebym się z nią spotkała. Ale pozwoliła mojemu ojcu wykorzystać ją do zrujnowania mojego życia. Kiedy nie odpowiadałam na jej błagania, wysłała mi pisany ręcznie list liczący dziesięć stron, opisujący w szczegółach jej życie od chwili jej narodzin do dnia, gdy mój ojciec poprosił ją, żeby dla niego pracowała. Zjadłam całą paczkę mrożonego groszku i wypaliłam trzy papierosy, czytając ten przeklęty list.
Jej matka była sekretarką mojego ojca w 1981 i według Cash, została ona poczęta na jego biurku. Kiedy ojciec nie mógł przekonać jej matki do aborcji, niechętnie zgodził się na płacenie jej miesięcznej dywidendy, żeby ona i jej nienarodzone dziecko zniknęły. Lecz pomimo jego początkowych uczuć robił coroczne wizyty, żeby zobaczyć się z Cash i nawet opłacił jej college. Powiedział jej o Courtney i mnie, kiedy była mała. Dorastała, wiedząc, że jej tatuś miał jeszcze dwie inne dziewczynki, a gdy nie było go z nią, to był z nimi. Cash przyznała wcześnie rozwinęła się jej fascynacja nami. Rozmarzała o tym jakby to było mieć dwie siostry. Mój ojciec pokazywał jej nasze zdjęcia, które przykleiła do ściany. Bardziej niż wszystkim byłam zaskoczona faktem, że ojciec nosił nasze zdjęcia. Kiedy Charles Smith rozwinął sympatię do ojcostwa? Gdy przeczytałam ostatnie słowo spaliłam list. Nie mogłam pozwolić, żeby Courtney go zobaczyła. Nie radziła sobie dobrze z takimi rzeczami. Courtney była za bardzo podobno do matki. Miała skłonności do nałogów i pod wpływem stresu rozpadała się emocjonalnie.
- Leah… Leah?
Wracam gwałtownie do Sama, który nadal składa przeklęte pranie.
- Co? – syczę. Chciałabym, żeby robił to w innym pokoju i przestał mnie stresować.
- Twój telefon dzwoni – odpowiada.
Spoglądam na komórkę i widzę na ekranie imię Caleba. Chwytam go tak szybko; upuszczam telefon. Biorąc go z podłogi, odbieram z zadyszanym. – Halo?
- Cześć – mówi. – Dzwonię, żeby sprawdzić co u Estelli.
- Ma teraz drzemkę. Uśmiechnęła się do mnie!
Jest dziesięć sekund ciszy zanim mówi. – Wygląda jak ty, kiedy się uśmiecha.
Od razu czuję ciepło w całym ciele. Chcę wiedzieć czy to sprawia, że lubi mnie bardziej.
- Tęsknię za nią – wzdycha.
- Cóż, możesz przyjść, jeśli chcesz. Ale do weekendu jej nie zabierzesz.
- Rozumiem. Ma wizytę u lekarza w następnym tygodniu. Miałem nadzieję, że będę mógł ją zabrać. Chcę tam być, kiedy dostanie zastrzyki.
Wzdycham. – Dobra, możesz ją zabrać. – Myślę nad tym lepiej. – Ale ja też chcę tam być.
Jego kolej na westchnięcie.
- Myślę, żeby zabrać ją do Courtney.
Caleb chrząka. – Powinnaś. Możesz sama to zrobić?
- Biorę Sama – mówię szybko. – Chodzi po prostu o… czas.
- Nadal jesteś na nią zła? – pyta.

- Nie – odpowiadam, ale o dziwo kiwam głową.

Dirty Red - rozdział 32

Przeszłość

Zostawił mnie po rozprawie. Nie zaraz po niej. Mieliśmy trzy miesiące ciszy podczas których dowiedziałam się jak to jest być zamężną i kompletnie samotną. Caleb od razu wrócił do pracy, zostawiając mnie samą w domu przez większość dnia. Włóczyłam się po domu i oglądałam dzienną telewizję, czując się przygnębiona. Oczekiwałam, że wszystko wróci do normy po zakończeniu rozprawy, nigdy nie biorąc pod uwagę, że nie będę miała pracy i moja głośna sprawa ubrudzi moje nazwisko, pomimo mojego werdyktu niewinności. Firma mojego ojca została rozwiązana. To co z niej zostało spłaciło rodziny zmarłych i koszty mojego prawnika. Nastroje Caleba były odległe. Już nawet na mnie nie patrzył. Zdecydowałam, że to był stres po rozprawie. Zasugerowałam, żebyśmy pojechali na wakacje. Powiedział, że już wziął zbyt wiele czasu wolnego od pracy dla rozprawy. Zasugerowałam doradztwo małżeńskie. On zasugerował osobny czas.
Jedno imię dzwoniło ciągle w mojej głowie: Olivia. Głośniej, głośniej i głośniej.
Wbiła między nas klin. Znowu. Była jak choroba, która wracała co parę lat, napromieniowując każdego na jej drodze.
Pierwszego miesiąca Caleb stracił dużo wagi. Myślałam, że był chory. Zmusiłam go, żeby poszedł do lekarza, ale praca jego krwi była normalna. Nie było z nim nic złego. Ale było coś bardzo złego. Ledwie się uśmiechał, ledwie mówił. Kiedy był w domu spędzał wiele godzin w swoim gabinecie za zamkniętymi drzwiami. Gdy zapytałam go o to, olał mnie.
- Nie mogę być zawsze doskonały, Leah. Czasami też mam złe dni.
Co to oznaczało? Czy on zawsze miał złe dni i nigdy po prostu mi nie mówił? Spróbowałam przypomnieć sobie ostatni raz, gdy Caleb miał zły dzień, ale nie potrafiłam. Ciągle się uśmiechał, drażnił się, zachęcał. Czy to znaczyło, że nigdy nie miał złych dni? Albo że je przede mną ukrywał? Nie chciałam o tym myśleć. Nie chciałam myśleć.
- Dlaczego nie jesz? – zapytałam.
- Nie mam apetytu.
- Jesteś pod wpływem dużej presji. Wyjedźmy gdzieś na kilka dni.
- Nie mogę – powiedział, nie patrząc na mnie. – Może w następnym miesiącu.
Zapytałam znowu następnego miesiąca. Powiedział nie. Miał więcej niż parę „złych dni”.
W końcu miałam dosyć. Umówiłam się na lunch z jego matką. Jeżeli ktokolwiek wiedział jak radzić sobie z Calebem, to była to Luca.
Albo może Olivia…
Nie, nie zamierzałam jej tego oddać. Miała nad nim jakąś moc, tak, ale był mój od pięciu lat. Znałam go. Ja!
Luca przybyła na nasz lunch z dziesięciominutowym opóźnieniem. Piłam moją drugą lampkę wina, kiedy z gracją opadła na siedzenie naprzeciwko mnie. Rzadkością było, że oboje miałyśmy wolny czas na spotkanie. Gdy zamówiłyśmy i przez dziesięć minut przeprowadzałyśmy gadkę szmatkę, spojrzała mi prosto w oczy, jakby wiedziała, że coś było nie tak.
- Więc co się dzieje? Powiedz mi…
Unikałam jej ostrych, niebieskich oczu i skoncentrowałam się na moich obgryzionych paznokciach.
- Chodzi o Caleba – odparłam. – Od rozprawy zachowuje się… inaczej.
Upiła swojego drinka. – Jak inaczej?
Wyłapałam krawędź w jej głosie. Musiałam być ostrożna w tym, co o nim powiem. Potrzebowałam jej spostrzeżenia bez jej skakania mi do gardła za krytykowanie jej syna.
- Zdystansowany. Jest tak jakby nie chciał przebywać już w moim towarzystwie.
Stuknęła paznokciami o stolik, przyglądając mi się.
- Rozmawiałaś o tym ze swoją matką?
Pokręciłam głową. – Nasza relacja jest napięta. Poza tym ona daje okropne rady.
Luca potaknęła. Nigdy tak naprawdę nie przejmowała się moją matką. Caleb powiedział mi kiedyś, że uważała, iż moja matka jest chłodna oraz nieprzystępna.
- Wiesz o czymś, Luca? Czy on ci coś mówił?
Wyciągnęła rękę i poklepała mnie po dłoni. – Nie, skarbie, nie mówił. Ale był już taki kiedyś, pamiętasz?
Pamiętałam. Był taki podczas amnezji.
Skinęłam powoli głową, niepewna co mi sugerowała.
- Przywróciłaś go – powiedziała. – Możesz zrobić to znowu?
Jej oczy były takie jak Caleba, kiedy skupiała się na tobie: intensywne, płonące.
Chciałam prychnąć. Ona miała we mnie zbyt wiele wiary. Ostatnim razem musiałam wykurzyć Olivię z miasta, żeby go przywrócić. Ale nikt o tym nie wiedział prócz mnie i Olivii. Tym razem co będę musiała zrobić?
- Nie wiem jak. Próbowałam wszystkiego.
- Co mój syn ceni bardziej niż wszystko?
Odchyliłam się, gdy kelner przyszedł z naszymi sałatkami. Czekałam, aż odejdzie zanim jej odpowiedziałam.
- Rodzinę – odparłam, biorąc widelec.
- Tak – zgodziła się Luca. – Więc daj mu ją.
Wzdrygnęłam się. Czy ona naprawdę mówiła to, co myślałam?
- Dzieci? Myślisz, że Caleb chce dziecka? – Ostatni raz rozmawialiśmy o dzieciach przed ślubem. Nawet nie myślałam o tej możliwości. Nie byłam pewna czy w ogóle je chciałam. Caleb mi wystarczał. Caleb ich chciał. Zawsze chciał.
- Dzieci potrafią łączyć ludzi – uśmiechnęła się. – Zwłaszcza kiedy się rozłączyli.
Jadłyśmy w ciszy przez kilka minut, po czym znowu się odezwała. – Nie powinnaś była pozwolić mu zatrudnić tę kobietę.
Zadławiłam się jedzeniem. – Olivię? – spytałam.
Luca skinęła głową. – Tak, Olivię. Ona jest kłopotem. Zawsze była. Trzymaj przeszłość w przeszłości, Leah. Rób, co musisz. Masz moje pełne wsparcie.
Po raz pierwszy zastanawiałam się jak wiele Luca wiedziała o miesiącach, kiedy Caleb miał amnezję. Czy wiedziała coś o czasie, który spędził z Olivią? Powiedział jej?
Wróciłam do domu, gotowa porozmawiać z Calebem o możliwości zaczęcia rodziny. Nim słowa te wyszły z moich ust, powiedział mi, że wprowadza się z powrotem do swojego mieszkania.
- Zostawiasz mnie? – zapytałam z niedowierzeniem. – Byliśmy szczęśliwi… przed rozprawą. Przestaliśmy się starać, Caleb. Możemy iść na doradztwo.
- Ty byłaś szczęśliwa. Nie jestem pewien, co ja czułem.
- Więc mnie okłamywałeś?
- Nigdy nie pytałaś, Leah. Zamykasz oczy na rzeczy, których nie chcesz widzieć.
- Czy to chodzi o Prenavene? Tych ludzi, którzy umarli?
Skrzywił się. – Naprawdę ciężko jest mi pojąć decyzje, które podjęłaś.
- Czy przez to patrzysz na mnie inaczej?
Roześmiał się chłodno. – Kiedy cię poślubiłem wiedziałem, że były pewne problemy. – Westchnął i wyglądał na prawie smutnego. – Przez to patrzę na siebie inaczej.
Nie rozumiałam. Mój ojciec mną manipulował. Na pewno zdawał sobie z tego sprawę. Co dokładnie miał na myśli przez „problemy”?
Dwadzieścia cztery godziny później Caleb zniknął.

Depresja nawet nie może opisać tego, przez co przechodziłam. Straciłam mojego ojca, karierę i męża w ciągu roku. Zwinęłam się w kłębek i płakałam przez wiele dni… tygodni. Nikt nie przyszedł. Próbowałam dodzwonić się do mojej siostry, ale teraz rzadko kiedy odbierała telefon. Katine umawiała się z jakimś nowym facetem i nic nie mogło ją zmartwić. Moja matka przeprowadziła się do naszego letniego domku w Michigan, jak tylko został przeczytany werdykt.

Zadzwoniłam do Setha. Nie powinnam była.