Przeszłość
Seth był
starszym bratem Caleba o cztery lata i dwa dni. Nie byli do siebie podobni.
Kain i Abel, jeśli chcecie. Byłam zszokowana, kiedy spotkałam po raz pierwszy
ciemnowłosego, ciemnookiego oficera śledczego.
- Jesteś
bratem Caleba? – wyjąkałam. Ledwie się uśmiechnął na moje zaskoczenie.
- Tak, jak
ostatnim razem sprawdzałem. – Trzymał moją rękę trochę zbyt długo, wpijając we
mnie wzrok. – Zgaduję, że nie wyglądamy zbyt podobnie, co?
Potrząsnęłam
głową. Seth nie miał żadnych rys Caleba. Był anty-Calebem ze swoim małym,
guzikowym nosem, wąskimi ustami i oczami tak ciemnymi, że wyglądały prawie na
czarne.
Dziwne, myślałam. Był samotnikiem.
Podczas spotkań rodzinnych Caleba znajdowały się w środku akcji, otoczonego
ludźmi, którzy pochłaniali każde jego słowo. Żeby znaleźć Setha trzeba było
mieć szczęście. Nie pojawiał się na większości grillach i kolacjach, a jeśli to
robił, to ukrywał się w ogrodzie albo chodził na samotne spacery. Jeżeli łapało
się go w pojedynkę to był zaskakująco ujmująco i ponuro inteligentny.
Przypominał mi Holdena Caulfielda. Czytałam tę książkę w liceum i pamiętałam,
że Holden przyprawiał mnie o dreszcze. Czasami Seth patrzył na mnie w
całkowicie nieskryty sposób, mały uśmiech tańczył w kącikach jego ust i
dostawałam dreszczy.
Kiedyś
zanim pobraliśmy się z Calebem, byliśmy w domu jego matki, kiedy Seth odwrócił
się do mnie znienacka i powiedział. – Przypominasz mi tanie reality show, Leah.
Jesteś płytka i udajesz głupią z Bóg wie jakiego powodu.
Gapiłam się
na niego w całkowitym zawstydzeniu, mając nadzieję, że nikt inny tego nie
usłyszał. Rozejrzałam się po pokoju. Caleb był zaabsorbowany grą w telewizorze,
a jego matka była w kuchni i przygotowywała kolację.
- Co do
diabła, Seth?
Wzruszył
ramionami. – Wiem, że nie jesteś taka głupia na jaką się robisz. Płytka, może.
Masz rodzaj oczu, które mają w sobie pazury.
Wpatrywałam
się w niego długi czas, zastanawiając się czy tak właśnie wszyscy mnie
widzieli. Zastanawiając się czy Caleb tak mnie widział.
- To seksowne
– powiedział. – Nie sądzę, że mój brat to docenia.
Zarumieniłam
się i odwróciłam wzrok. Jak do tej pory to było najwięcej słów jakie do mnie
wypowiedział. Nie byłam pewna czy mnie podrywał, czy obrażał. Przyszło mi do
głowy, że może to, i to. Nigdy nie widziałam go z kobietą. Stwierdziłam, że był
jednym z tych aseksualnych ludzi i bardziej skoncentrowany na jego karierze niż
znalezieniem kogoś do ogrzania jego łóżka.
- Dlaczego
nigdy się nie umawiasz?
- Kto mówi,
że nie?
- Nigdy
nikogo nie przyprowadzasz… ani o nikim nie mówisz.
Prychnął. –
Widziałaś powitanie jakie moje matka daje kobietom, które przyprowadzamy? –
Miał trochę racji. Od samej Luci słyszałam jakie zrobiła powitanie Olivii. Nie
cierpiała tej kobiety prawie tak mocno jak ja. Ale Olivia była łatwa do
nienawidzenia, a Luca była naprawdę miła, kiedy bardziej się ją poznało.
Zlekceważyłam
jego komentarz machnięciem ręki. – Ona jest zawsze dla mnie miła.
Roześmiał
się. – Dlatego, że bardzo jesteś do niej podobna. Pewnie ma zdrowy strach przed
koleżanką suką.
Otworzyłam
szeroko usta. – Co jest z ludźmi w tej rodzinie, mówiącymi dokładnie to, co
mają na myśli? To takie niegrzeczne.
Przechylił
się ponad podłokietnikiem kanapy i mrugnął do mnie konspiracyjnie. – Powinnaś
tego wypróbować. Choć całkiem fascynujące jest obserwowanie wszystkich tych
myśli gotujących się za twoimi oczami i nigdy nie dochodzących do twoich ust.
Nie mam
słów. Seth zobaczył moją minę i zaczął się śmiać. – Nie martw się, Leah. Twój
sekret jest ze mną bezpieczny. Nikt nie musi wiedzieć, że pod tymi ładnymi
włosami jest mózg.
Spiorunowałam
go wzrokiem, ściskając mocno podłokietnik mojego fotela. Byłam zła… i
niesamowicie podniecona. Caleb zawsze mówił tyle, żeby pozostawić cię zarówno
niesamowicie oczarowaną i zastanawiającą się, do czego on właściwie zmierza.
Seth pluł prawdą jakby była Old Faithful[1]: za
dużo, za szybko, za mocno. Nic dziwnego, że nikt nigdy z nim nie gadał.
- Jesteś
dupkiem, wiesz o tym.
Wzruszył
ramionami, odwrócił się do telewizora. – Mówiono mi. Ale ja przynajmniej cię
widzę. Mój brat widzi tylko twoje włosy.
Wstałam,
ale jego następne słowa sprowadziły mnie z powrotem na dół.
- Czekałem,
aż sobie przypomnisz – powiedział.
- Przypomnę
co?
Spojrzał na
mnie z taką bezpośredniością, że się wzdrygnęłam.
- Że ze sobą
spaliśmy.
Gdybym
trzymała kieliszek, to właśnie bym go upuściła. Moje spojrzenie powędrowało do
Caleba. Na szczęście wyciszył się na naszą rozmowę.
- O czym
mówisz? – syknęłam.
- Wyluzuj –
odparł lekko. – Było to dawno temu.
Poszukałam
w pamięci jego twarzy. Czy nie rozpoznałabym go od razu, gdybyśmy ze sobą
spali? Pewnie nie. Uprawiałam dużo seksu z mężczyznami, których ledwo znałam.
Ale jeśli my… dlaczego czekał tak długo, żeby mi powiedzieć?
- Pogrywasz
sobie ze mną – powiedziałam.
- Nie. –
Pokręcił głową tak swobodnie, że zastanawiałam się czy rozmawialiśmy o seksie,
czy o tym co jadł na lunch.
- Na pewno
przyszłaś do mojego pokoju hotelowego. To był weekend po czwartym lipca, sześć
lat temu. Spotkaliśmy się w tamtym małym barze w Keys.
Prawie
zemdlałam. Sześć lat temu rzeczywiście byłam na wycieczce w Keys z moją siostrą
i paroma koleżankami. Był to weekend świętowania urodzin/wakacji.
- Jak ty
możesz to pamiętać, a ja nie?
- Z tego co
pamiętam byłaś całkiem schlana.
O Boże.
Przypominałam sobie poznanie faceta w barze. Tańczył ze mną, a potem
przeszliśmy przez ulicę do jego hotelu. Czy to naprawdę był Seth? Jakie były na
to pieprzone szanse?
- Nie…
- Mów
mojemu bratu – dokończył. – Tak, domyśliłem się, że nie chcesz, aby wiedział.
To tajemnica. – Udał, że zamyka usta na klucz i go odrzuca.
Jak mogło
się dziać coś takiego? Gdyby Caleb się dowiedział…
Nie dowie
się. Oboje z Sethem mamy coś do stracenia. Skinęłam mu głową. – Dziękuję.
Po tamtym
dniu starałam się ograniczać moje kontakty z Sethem do minimum. Odszukiwał
mnie, ilekroć byliśmy na tym samym wydarzeniu. Byłam częściowo zawstydzona, a
częściowo mi to pochlebiało. Zawsze miał gotową cichą dowcipną uwagę o moich
pazurowych oczach albo ocenzurowanych myślach. Czasami wywoływał mnie, gdy
byliśmy w grupie i mówił: „Co o tym myślisz, Leah?” albo „Chciałbym usłyszeć co
ma do powiedzenia na ten temat Leah”. Wtedy byłam zmuszona odpowiedzieć. Gdy
nikt inny nie zwracał uwagi wygłaszał niestosowne komentarze. Czasami
czerwieniłam się tak mocno na rzeczy, które mówił, że Caleb spoglądał na mnie z
niepokojem i pytał co się dzieje. Tylko Seth potrafił sprawić, że się
rumieniłam. Czułam się, jakbyśmy mieli tajemne koleżeństwo. Przez to
zastanawiałam się czy on miał rację, czy Caleb naprawdę mnie widział – czy ktokolwiek
mnie naprawdę widział.
Podczas
mojej rozprawy Seth pojawiał się na prawie każdym przesłuchaniu. Byłam
zadowolona jego niespodziewanym wsparciem, tak bardzo jak byłam nim
zdezorientowana. Nie odzywał się, ale był tam… zawsze po lewej stronie tylnego
rzędu. Caleb cieszył się, że przychodził. Ich relacja zawsze była napięta.
Spodziewałam się, że ta przepaść stworzyła się przez wyraźne faworyzowanie
przez Lucę jej najmłodszego syna.
- On musi
cię naprawdę lubić, Ruda – powiedział Caleb po wyczerpującym dniu słuchania jak
prokurator przesłuchiwał swoich świadków. – Nikt nie potrafi przekonać go do
pojawienia się gdziekolwiek, ale jest tutaj dla ciebie.
- Jest
sierżantem w służbach policyjnych, Caleb. Jestem pewna, że taka sprawa go
interesuje.
Naprawdę zastanawiałam
się czy bawił się we własną ławę przysięgłych, starając zdecydować czy poważnie
byłam tak nikczemna, jak zawsze insynuował. Męczące było próbowanie ukrycia się
przed wszystkimi. Patrzenie jak oni patrzyli na ciebie. Chęć poznania myśli
wszystkich ludzi i bycie śmiertelnie przerażoną, że te myśli cię potępiały.
Byłam wściekła na mężczyznę, którego całe życie nazywałam moim ojcem. Ciągle
myślałam o tym co by było, gdyby on nie umarł. Czy zebrałby dość przyzwoitości,
żeby mnie przed tym ochronić? Czy może poprosiłby mnie, żebym wzięła za niego
upadek? I najważniejsze: czy ja bym to zrobiła?
Seth zadał
mi te same pytanie w dzień, kiedy do niego zadzwoniłam, po tym jak zostawił
mnie Caleb. Przyjechał po pracy, trzymając w ręku pudełko ciasta francuskiego.
Wiedział, że je lubiłam. Wzięłam je od niego z uśmiechem, a on poszedł za mną
do kuchni.
- Gdzie
zostaje mój brat? – zapytał.
- W jego
mieszkaniu. – Otworzyłam pudełko i wyciągnęłam migdałowego croissanta. Seth
przyglądał się, jak go ugryzłam, nim się odezwał.
- Twój
ojciec był niezłym numerem.
Przestałam
żuć.
- Według
twojej gorącej prawniczki kompletnie cię wrobił. Ma rację?
Nie byłam
pewna czy byłam bardziej urażona tym, że nazwał Olivię „gorącą” czy tym, że
wątpił w moją niewinność.
Zmusiłam
się do przełknięcia tego, co miałam w ustach i spojrzałam na niego gniewnie. –
Nie zrobił tego celowo – powiedziałam. – Nie sądzę, że spodziewał się umrzeć.
- Więc
gdyby nie miał zawału i nie zostawił cię z tym bałaganem, to sądzisz, że
przyjąłby upadek?
- Tak, tak
sądzę.
Kłamstwo.
- Według
Caleba nie było jego podpisu na żadnych dokumentach, które podpisałaś.
- O co ci
chodzi, Seth? – warknęłam. – Przyszedłeś tutaj, żeby mnie prowokować?
Zacisnął
usta i pokręcił głową. – Nie, Leah. Przyszedłem zobaczyć czy u ciebie wszystko
w porządku. Szczerze.
- Nic mi
nie jest. – Zamknęłam pudełko z ciastkami i poszłam do lodówki. Wyczułam go za
sobą, zanim jeszcze się obróciłam. Nagłość mojego odwrócenia się sprawiła, że
na mnie wpadł. Nie odsunął się. Pocałował mnie. Prosto w usta.
- Seth! –
Odepchnęłam go. Cofnął się o krok. – Co ty robisz, do diabła?
-
Zadzwoniłaś do mnie – odparł. – Myślałem…
- Co
myślałeś? Że chciałam, żebyś mnie pocałował? Zadzwoniłam do ciebie, bo zostawił
mnie Caleb i nie wiem co robić! Nie musiałeś tutaj przychodzić i mnie
wykorzystywać.
Znowu mnie
pocałował. Tym razem mocniej. Leciutko odwzajemniłam ten pocałunek zanim się
odsunęłam.
- Wyjdź – powiedziałam,
pokazując mu drzwi.
Rozpłakałam
się po tym jak wyszedł. Jak długo minęło odkąd całował mnie Caleb? Próbowałam
sobie przypomnieć. Czy to było przed rozpoczęciem się rozprawy? Myślałam o
wszystkich miesiącach przygotowań i nie potrafiłam znaleźć ani jednego
wspomnienia bycia całowaną. Jak mogłam to przegapić? Jakim cudem nagły
pocałunek Seth sprawił, że pamiętałam?