1.4.14

Dirty Red - rozdział 33

Teraźniejszość

Zadręczam się telefonem od Cash. Jem jeszcze więcej czekoladowych rodzynek. Oglądam więcej Nancy Grace. Szukam w internecie zdjęć kotów z zabawnymi podpisami. Nikt nie wie, że to lubię; to sekret. Sam mnie przyłapuje.
- Jaja sobie robisz?
Zamykam laptopa. – Nie możesz powiedzieć.
- A komu mam powiedzieć? Twojemu klubowi książkowemu?
- Mam przyjaciół – upieram się. – I nikt z nich nie czyta. – Jestem trochę naćpana cukrem, więc chichoczę. Sam unosi brew. – Jesteś z tego dumna?
Odwracam się, przytulając kolana do piersi. Męska niańka zamienia każdą zabawę w krytykę. – Nie, Sam – wzdycham. A potem po namyśle dodaję. – Kiedyś dużo czytałam… w liceum.
- Cosmo?
Składa pranie – zawsze składa pranie. – Czy tobie nigdy się to nie nudzi?
- Nudzi. Ale to moja praca.
A tak.
- Czytałam powieści. Ale potem nie miałam już czasu.
Wsuwam do ust parę cukierków i patrzę na wyciszony ekran telewizora. Nie miałam już czasu, bo pieprzyłam chłopaków – chciałam powiedzieć.
- Sam?
- Hmmm?
- Co było w tamtym pudełku, które otworzyła Olivia w swoje urodziny?
Potrząsa kocem i umiejętnie składa go w mały kwadrat. – Czemu cię to obchodzi?
- Co jeśli to było od Caleba? – pytam cicho.
Nie patrzy na mnie. – Cammie mówi, że był – odpowiada. – Ale nie wiem, co to było, więc nie pytaj.
Jem jeszcze więcej czekoladowych rodzynek. Udaję, że ugryzłam się w język i krzyczę Au!, żeby pokryć łzy, które pojawiły się w moich oczach.
- Leah – odzywa się – nic nie szkodzi, jeśli to cię boli. Powinnaś mu powiedzieć, że tak jest. Poza tym, jeśli bierzesz pod uwagę karierę w aktorstwie – nie rób tego.
- Dlaczego kupił jej prezent urodzinowy?
Kiedy Sam nie odpowiada, znowu zaczynam myśleć o Cash. To nieskończona, niezdrowa szpulka myśli: Cash… Caleb… Olivia… Cash… Caleb… Olivia.

Ostatni raz, kiedy rozmawiałam z Cash był zaraz po mojej rozprawie. Po zobaczeniu jej na liście świadków prokuratora, Olivia wykonała imponujące dochodzenie i odkryła, że Cash była tak naprawdę nieślubnym dzieckiem Charlesa Smitha. Olivia nie brała przyjemności z powiedzenia mi tego, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu. Powiedziała nawet, że jest jej przykro. Byłam wstrząśnięta, dopasowywałam w umyśle wszystkie kawałki układanki, aż miały doskonały sens. Nie powiedziałam matce o tym, co wiedziałam. Czekałam, aż Olivia obnażyła ojcostwo Cash, zadając jej krzyżowy ogień pytań i całkowicie kompromitując jej zeznania. Patrzyłam na twarz mojej matki, kiedy mój prawnik rzucił bombę. Nie pokazywała nic. Ona wiedziała, pomyślałam. Wiedziała i z nim została. Prokurator był zawstydzony. Olivia wygrała kolejną rundę. Courtney zaczęła szlochać histerycznie na sali sądowej. Przeszywałam wzrokiem Cash z mojego miejsca, moja krew gotowała się ze wszystkich niewłaściwych powodów. Świadomie mnie zdradziła. Dla niego. Powinnam była być wściekła na niego, ale cały mój gniew skierowany był na jej lepkie blond włosy i różową szminkę.
Po porażce na sali sądowej zadzwoniła na moją komórkę, błagając mnie, żebym się z nią spotkała. Ale pozwoliła mojemu ojcu wykorzystać ją do zrujnowania mojego życia. Kiedy nie odpowiadałam na jej błagania, wysłała mi pisany ręcznie list liczący dziesięć stron, opisujący w szczegółach jej życie od chwili jej narodzin do dnia, gdy mój ojciec poprosił ją, żeby dla niego pracowała. Zjadłam całą paczkę mrożonego groszku i wypaliłam trzy papierosy, czytając ten przeklęty list.
Jej matka była sekretarką mojego ojca w 1981 i według Cash, została ona poczęta na jego biurku. Kiedy ojciec nie mógł przekonać jej matki do aborcji, niechętnie zgodził się na płacenie jej miesięcznej dywidendy, żeby ona i jej nienarodzone dziecko zniknęły. Lecz pomimo jego początkowych uczuć robił coroczne wizyty, żeby zobaczyć się z Cash i nawet opłacił jej college. Powiedział jej o Courtney i mnie, kiedy była mała. Dorastała, wiedząc, że jej tatuś miał jeszcze dwie inne dziewczynki, a gdy nie było go z nią, to był z nimi. Cash przyznała wcześnie rozwinęła się jej fascynacja nami. Rozmarzała o tym jakby to było mieć dwie siostry. Mój ojciec pokazywał jej nasze zdjęcia, które przykleiła do ściany. Bardziej niż wszystkim byłam zaskoczona faktem, że ojciec nosił nasze zdjęcia. Kiedy Charles Smith rozwinął sympatię do ojcostwa? Gdy przeczytałam ostatnie słowo spaliłam list. Nie mogłam pozwolić, żeby Courtney go zobaczyła. Nie radziła sobie dobrze z takimi rzeczami. Courtney była za bardzo podobno do matki. Miała skłonności do nałogów i pod wpływem stresu rozpadała się emocjonalnie.
- Leah… Leah?
Wracam gwałtownie do Sama, który nadal składa przeklęte pranie.
- Co? – syczę. Chciałabym, żeby robił to w innym pokoju i przestał mnie stresować.
- Twój telefon dzwoni – odpowiada.
Spoglądam na komórkę i widzę na ekranie imię Caleba. Chwytam go tak szybko; upuszczam telefon. Biorąc go z podłogi, odbieram z zadyszanym. – Halo?
- Cześć – mówi. – Dzwonię, żeby sprawdzić co u Estelli.
- Ma teraz drzemkę. Uśmiechnęła się do mnie!
Jest dziesięć sekund ciszy zanim mówi. – Wygląda jak ty, kiedy się uśmiecha.
Od razu czuję ciepło w całym ciele. Chcę wiedzieć czy to sprawia, że lubi mnie bardziej.
- Tęsknię za nią – wzdycha.
- Cóż, możesz przyjść, jeśli chcesz. Ale do weekendu jej nie zabierzesz.
- Rozumiem. Ma wizytę u lekarza w następnym tygodniu. Miałem nadzieję, że będę mógł ją zabrać. Chcę tam być, kiedy dostanie zastrzyki.
Wzdycham. – Dobra, możesz ją zabrać. – Myślę nad tym lepiej. – Ale ja też chcę tam być.
Jego kolej na westchnięcie.
- Myślę, żeby zabrać ją do Courtney.
Caleb chrząka. – Powinnaś. Możesz sama to zrobić?
- Biorę Sama – mówię szybko. – Chodzi po prostu o… czas.
- Nadal jesteś na nią zła? – pyta.

- Nie – odpowiadam, ale o dziwo kiwam głową.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz