Teraźniejszość
Zadręczam
się telefonem od Cash. Jem jeszcze więcej czekoladowych rodzynek. Oglądam
więcej Nancy Grace. Szukam w internecie zdjęć kotów z zabawnymi podpisami. Nikt
nie wie, że to lubię; to sekret. Sam mnie przyłapuje.
- Jaja
sobie robisz?
Zamykam
laptopa. – Nie możesz powiedzieć.
- A komu
mam powiedzieć? Twojemu klubowi książkowemu?
- Mam
przyjaciół – upieram się. – I nikt z nich nie czyta. – Jestem trochę naćpana
cukrem, więc chichoczę. Sam unosi brew. – Jesteś z tego dumna?
Odwracam
się, przytulając kolana do piersi. Męska niańka zamienia każdą zabawę w
krytykę. – Nie, Sam – wzdycham. A potem po namyśle dodaję. – Kiedyś dużo
czytałam… w liceum.
- Cosmo?
Składa
pranie – zawsze składa pranie. – Czy tobie nigdy się to nie nudzi?
- Nudzi. Ale
to moja praca.
A tak.
- Czytałam
powieści. Ale potem nie miałam już czasu.
Wsuwam do
ust parę cukierków i patrzę na wyciszony ekran telewizora. Nie miałam już czasu, bo pieprzyłam chłopaków – chciałam
powiedzieć.
- Sam?
- Hmmm?
- Co było w
tamtym pudełku, które otworzyła Olivia w swoje urodziny?
Potrząsa
kocem i umiejętnie składa go w mały kwadrat. – Czemu cię to obchodzi?
- Co jeśli
to było od Caleba? – pytam cicho.
Nie patrzy
na mnie. – Cammie mówi, że był – odpowiada. – Ale nie wiem, co to było, więc
nie pytaj.
Jem jeszcze
więcej czekoladowych rodzynek. Udaję, że ugryzłam się w język i krzyczę Au!, żeby pokryć łzy, które pojawiły się
w moich oczach.
- Leah –
odzywa się – nic nie szkodzi, jeśli to cię boli. Powinnaś mu powiedzieć, że tak
jest. Poza tym, jeśli bierzesz pod uwagę karierę w aktorstwie – nie rób tego.
- Dlaczego
kupił jej prezent urodzinowy?
Kiedy Sam
nie odpowiada, znowu zaczynam myśleć o Cash. To nieskończona, niezdrowa szpulka
myśli: Cash… Caleb… Olivia… Cash… Caleb…
Olivia.
Ostatni
raz, kiedy rozmawiałam z Cash był zaraz po mojej rozprawie. Po zobaczeniu jej
na liście świadków prokuratora, Olivia wykonała imponujące dochodzenie i
odkryła, że Cash była tak naprawdę nieślubnym dzieckiem Charlesa Smitha. Olivia
nie brała przyjemności z powiedzenia mi tego, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu. Powiedziała
nawet, że jest jej przykro. Byłam wstrząśnięta, dopasowywałam w umyśle
wszystkie kawałki układanki, aż miały doskonały sens. Nie powiedziałam matce o
tym, co wiedziałam. Czekałam, aż Olivia obnażyła ojcostwo Cash, zadając jej
krzyżowy ogień pytań i całkowicie kompromitując jej zeznania. Patrzyłam na
twarz mojej matki, kiedy mój prawnik rzucił bombę. Nie pokazywała nic. Ona wiedziała, pomyślałam. Wiedziała i z nim została. Prokurator
był zawstydzony. Olivia wygrała kolejną rundę. Courtney zaczęła szlochać
histerycznie na sali sądowej. Przeszywałam wzrokiem Cash z mojego miejsca, moja
krew gotowała się ze wszystkich niewłaściwych powodów. Świadomie mnie
zdradziła. Dla niego. Powinnam była być wściekła na niego, ale cały mój gniew
skierowany był na jej lepkie blond włosy i różową szminkę.
Po porażce
na sali sądowej zadzwoniła na moją komórkę, błagając mnie, żebym się z nią
spotkała. Ale pozwoliła mojemu ojcu wykorzystać ją do zrujnowania mojego życia.
Kiedy nie odpowiadałam na jej błagania, wysłała mi pisany ręcznie list liczący
dziesięć stron, opisujący w szczegółach jej życie od chwili jej narodzin do
dnia, gdy mój ojciec poprosił ją, żeby dla niego pracowała. Zjadłam całą paczkę
mrożonego groszku i wypaliłam trzy papierosy, czytając ten przeklęty list.
Jej matka
była sekretarką mojego ojca w 1981 i według Cash, została ona poczęta na jego
biurku. Kiedy ojciec nie mógł przekonać jej matki do aborcji, niechętnie
zgodził się na płacenie jej miesięcznej dywidendy, żeby ona i jej nienarodzone
dziecko zniknęły. Lecz pomimo jego początkowych uczuć robił coroczne wizyty,
żeby zobaczyć się z Cash i nawet opłacił jej college. Powiedział jej o Courtney
i mnie, kiedy była mała. Dorastała, wiedząc, że jej tatuś miał jeszcze dwie
inne dziewczynki, a gdy nie było go z nią, to był z nimi. Cash przyznała
wcześnie rozwinęła się jej fascynacja nami. Rozmarzała o tym jakby to było mieć
dwie siostry. Mój ojciec pokazywał jej nasze zdjęcia, które przykleiła do
ściany. Bardziej niż wszystkim byłam zaskoczona faktem, że ojciec nosił nasze
zdjęcia. Kiedy Charles Smith rozwinął sympatię do ojcostwa? Gdy przeczytałam
ostatnie słowo spaliłam list. Nie mogłam pozwolić, żeby Courtney go zobaczyła. Nie
radziła sobie dobrze z takimi rzeczami. Courtney była za bardzo podobno do
matki. Miała skłonności do nałogów i pod wpływem stresu rozpadała się
emocjonalnie.
- Leah…
Leah?
Wracam
gwałtownie do Sama, który nadal składa przeklęte pranie.
- Co? –
syczę. Chciałabym, żeby robił to w innym pokoju i przestał mnie stresować.
- Twój
telefon dzwoni – odpowiada.
Spoglądam
na komórkę i widzę na ekranie imię Caleba. Chwytam go tak szybko; upuszczam
telefon. Biorąc go z podłogi, odbieram z zadyszanym. – Halo?
- Cześć –
mówi. – Dzwonię, żeby sprawdzić co u Estelli.
- Ma teraz
drzemkę. Uśmiechnęła się do mnie!
Jest
dziesięć sekund ciszy zanim mówi. – Wygląda jak ty, kiedy się uśmiecha.
Od razu
czuję ciepło w całym ciele. Chcę wiedzieć czy to sprawia, że lubi mnie
bardziej.
- Tęsknię
za nią – wzdycha.
- Cóż,
możesz przyjść, jeśli chcesz. Ale do weekendu jej nie zabierzesz.
- Rozumiem.
Ma wizytę u lekarza w następnym tygodniu. Miałem nadzieję, że będę mógł ją
zabrać. Chcę tam być, kiedy dostanie zastrzyki.
Wzdycham. –
Dobra, możesz ją zabrać. – Myślę nad tym lepiej. – Ale ja też chcę tam być.
Jego kolej
na westchnięcie.
- Myślę,
żeby zabrać ją do Courtney.
Caleb
chrząka. – Powinnaś. Możesz sama to zrobić?
- Biorę Sama
– mówię szybko. – Chodzi po prostu o… czas.
- Nadal
jesteś na nią zła? – pyta.
- Nie –
odpowiadam, ale o dziwo kiwam głową.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz