2.4.14

Dirty Red - rozdział 34

Przeszłość

Seth był starszym bratem Caleba o cztery lata i dwa dni. Nie byli do siebie podobni. Kain i Abel, jeśli chcecie. Byłam zszokowana, kiedy spotkałam po raz pierwszy ciemnowłosego, ciemnookiego oficera śledczego.
- Jesteś bratem Caleba? – wyjąkałam. Ledwie się uśmiechnął na moje zaskoczenie.
- Tak, jak ostatnim razem sprawdzałem. – Trzymał moją rękę trochę zbyt długo, wpijając we mnie wzrok. – Zgaduję, że nie wyglądamy zbyt podobnie, co?
Potrząsnęłam głową. Seth nie miał żadnych rys Caleba. Był anty-Calebem ze swoim małym, guzikowym nosem, wąskimi ustami i oczami tak ciemnymi, że wyglądały prawie na czarne.
Dziwne, myślałam. Był samotnikiem. Podczas spotkań rodzinnych Caleba znajdowały się w środku akcji, otoczonego ludźmi, którzy pochłaniali każde jego słowo. Żeby znaleźć Setha trzeba było mieć szczęście. Nie pojawiał się na większości grillach i kolacjach, a jeśli to robił, to ukrywał się w ogrodzie albo chodził na samotne spacery. Jeżeli łapało się go w pojedynkę to był zaskakująco ujmująco i ponuro inteligentny. Przypominał mi Holdena Caulfielda. Czytałam tę książkę w liceum i pamiętałam, że Holden przyprawiał mnie o dreszcze. Czasami Seth patrzył na mnie w całkowicie nieskryty sposób, mały uśmiech tańczył w kącikach jego ust i dostawałam dreszczy.
Kiedyś zanim pobraliśmy się z Calebem, byliśmy w domu jego matki, kiedy Seth odwrócił się do mnie znienacka i powiedział. – Przypominasz mi tanie reality show, Leah. Jesteś płytka i udajesz głupią z Bóg wie jakiego powodu.
Gapiłam się na niego w całkowitym zawstydzeniu, mając nadzieję, że nikt inny tego nie usłyszał. Rozejrzałam się po pokoju. Caleb był zaabsorbowany grą w telewizorze, a jego matka była w kuchni i przygotowywała kolację.
- Co do diabła, Seth?
Wzruszył ramionami. – Wiem, że nie jesteś taka głupia na jaką się robisz. Płytka, może. Masz rodzaj oczu, które mają w sobie pazury.
Wpatrywałam się w niego długi czas, zastanawiając się czy tak właśnie wszyscy mnie widzieli. Zastanawiając się czy Caleb tak mnie widział.
- To seksowne – powiedział. – Nie sądzę, że mój brat to docenia.
Zarumieniłam się i odwróciłam wzrok. Jak do tej pory to było najwięcej słów jakie do mnie wypowiedział. Nie byłam pewna czy mnie podrywał, czy obrażał. Przyszło mi do głowy, że może to, i to. Nigdy nie widziałam go z kobietą. Stwierdziłam, że był jednym z tych aseksualnych ludzi i bardziej skoncentrowany na jego karierze niż znalezieniem kogoś do ogrzania jego łóżka.
- Dlaczego nigdy się nie umawiasz?
- Kto mówi, że nie?
- Nigdy nikogo nie przyprowadzasz… ani o nikim nie mówisz.
Prychnął. – Widziałaś powitanie jakie moje matka daje kobietom, które przyprowadzamy? – Miał trochę racji. Od samej Luci słyszałam jakie zrobiła powitanie Olivii. Nie cierpiała tej kobiety prawie tak mocno jak ja. Ale Olivia była łatwa do nienawidzenia, a Luca była naprawdę miła, kiedy bardziej się ją poznało.
Zlekceważyłam jego komentarz machnięciem ręki. – Ona jest zawsze dla mnie miła.
Roześmiał się. – Dlatego, że bardzo jesteś do niej podobna. Pewnie ma zdrowy strach przed koleżanką suką.
Otworzyłam szeroko usta. – Co jest z ludźmi w tej rodzinie, mówiącymi dokładnie to, co mają na myśli? To takie niegrzeczne.
Przechylił się ponad podłokietnikiem kanapy i mrugnął do mnie konspiracyjnie. – Powinnaś tego wypróbować. Choć całkiem fascynujące jest obserwowanie wszystkich tych myśli gotujących się za twoimi oczami i nigdy nie dochodzących do twoich ust.
Nie mam słów. Seth zobaczył moją minę i zaczął się śmiać. – Nie martw się, Leah. Twój sekret jest ze mną bezpieczny. Nikt nie musi wiedzieć, że pod tymi ładnymi włosami jest mózg.
Spiorunowałam go wzrokiem, ściskając mocno podłokietnik mojego fotela. Byłam zła… i niesamowicie podniecona. Caleb zawsze mówił tyle, żeby pozostawić cię zarówno niesamowicie oczarowaną i zastanawiającą się, do czego on właściwie zmierza. Seth pluł prawdą jakby była Old Faithful[1]: za dużo, za szybko, za mocno. Nic dziwnego, że nikt nigdy z nim nie gadał.
- Jesteś dupkiem, wiesz o tym.
Wzruszył ramionami, odwrócił się do telewizora. – Mówiono mi. Ale ja przynajmniej cię widzę. Mój brat widzi tylko twoje włosy.
Wstałam, ale jego następne słowa sprowadziły mnie z powrotem na dół.
- Czekałem, aż sobie przypomnisz – powiedział.
- Przypomnę co?
Spojrzał na mnie z taką bezpośredniością, że się wzdrygnęłam.
- Że ze sobą spaliśmy.
Gdybym trzymała kieliszek, to właśnie bym go upuściła. Moje spojrzenie powędrowało do Caleba. Na szczęście wyciszył się na naszą rozmowę.
- O czym mówisz? – syknęłam.
- Wyluzuj – odparł lekko. – Było to dawno temu.
Poszukałam w pamięci jego twarzy. Czy nie rozpoznałabym go od razu, gdybyśmy ze sobą spali? Pewnie nie. Uprawiałam dużo seksu z mężczyznami, których ledwo znałam. Ale jeśli my… dlaczego czekał tak długo, żeby mi powiedzieć?
- Pogrywasz sobie ze mną – powiedziałam.
- Nie. – Pokręcił głową tak swobodnie, że zastanawiałam się czy rozmawialiśmy o seksie, czy o tym co jadł na lunch.
- Na pewno przyszłaś do mojego pokoju hotelowego. To był weekend po czwartym lipca, sześć lat temu. Spotkaliśmy się w tamtym małym barze w Keys.
Prawie zemdlałam. Sześć lat temu rzeczywiście byłam na wycieczce w Keys z moją siostrą i paroma koleżankami. Był to weekend świętowania urodzin/wakacji.
- Jak ty możesz to pamiętać, a ja nie?
- Z tego co pamiętam byłaś całkiem schlana.
O Boże. Przypominałam sobie poznanie faceta w barze. Tańczył ze mną, a potem przeszliśmy przez ulicę do jego hotelu. Czy to naprawdę był Seth? Jakie były na to pieprzone szanse?
- Nie…
- Mów mojemu bratu – dokończył. – Tak, domyśliłem się, że nie chcesz, aby wiedział. To tajemnica. – Udał, że zamyka usta na klucz i go odrzuca.
Jak mogło się dziać coś takiego? Gdyby Caleb się dowiedział…
Nie dowie się. Oboje z Sethem mamy coś do stracenia. Skinęłam mu głową. – Dziękuję.

Po tamtym dniu starałam się ograniczać moje kontakty z Sethem do minimum. Odszukiwał mnie, ilekroć byliśmy na tym samym wydarzeniu. Byłam częściowo zawstydzona, a częściowo mi to pochlebiało. Zawsze miał gotową cichą dowcipną uwagę o moich pazurowych oczach albo ocenzurowanych myślach. Czasami wywoływał mnie, gdy byliśmy w grupie i mówił: „Co o tym myślisz, Leah?” albo „Chciałbym usłyszeć co ma do powiedzenia na ten temat Leah”. Wtedy byłam zmuszona odpowiedzieć. Gdy nikt inny nie zwracał uwagi wygłaszał niestosowne komentarze. Czasami czerwieniłam się tak mocno na rzeczy, które mówił, że Caleb spoglądał na mnie z niepokojem i pytał co się dzieje. Tylko Seth potrafił sprawić, że się rumieniłam. Czułam się, jakbyśmy mieli tajemne koleżeństwo. Przez to zastanawiałam się czy on miał rację, czy Caleb naprawdę mnie widział – czy ktokolwiek mnie naprawdę widział.

Podczas mojej rozprawy Seth pojawiał się na prawie każdym przesłuchaniu. Byłam zadowolona jego niespodziewanym wsparciem, tak bardzo jak byłam nim zdezorientowana. Nie odzywał się, ale był tam… zawsze po lewej stronie tylnego rzędu. Caleb cieszył się, że przychodził. Ich relacja zawsze była napięta. Spodziewałam się, że ta przepaść stworzyła się przez wyraźne faworyzowanie przez Lucę jej najmłodszego syna.
- On musi cię naprawdę lubić, Ruda – powiedział Caleb po wyczerpującym dniu słuchania jak prokurator przesłuchiwał swoich świadków. – Nikt nie potrafi przekonać go do pojawienia się gdziekolwiek, ale jest tutaj dla ciebie.
- Jest sierżantem w służbach policyjnych, Caleb. Jestem pewna, że taka sprawa go interesuje.
Naprawdę zastanawiałam się czy bawił się we własną ławę przysięgłych, starając zdecydować czy poważnie byłam tak nikczemna, jak zawsze insynuował. Męczące było próbowanie ukrycia się przed wszystkimi. Patrzenie jak oni patrzyli na ciebie. Chęć poznania myśli wszystkich ludzi i bycie śmiertelnie przerażoną, że te myśli cię potępiały. Byłam wściekła na mężczyznę, którego całe życie nazywałam moim ojcem. Ciągle myślałam o tym co by było, gdyby on nie umarł. Czy zebrałby dość przyzwoitości, żeby mnie przed tym ochronić? Czy może poprosiłby mnie, żebym wzięła za niego upadek? I najważniejsze: czy ja bym to zrobiła?
Seth zadał mi te same pytanie w dzień, kiedy do niego zadzwoniłam, po tym jak zostawił mnie Caleb. Przyjechał po pracy, trzymając w ręku pudełko ciasta francuskiego. Wiedział, że je lubiłam. Wzięłam je od niego z uśmiechem, a on poszedł za mną do kuchni.
- Gdzie zostaje mój brat? – zapytał.
- W jego mieszkaniu. – Otworzyłam pudełko i wyciągnęłam migdałowego croissanta. Seth przyglądał się, jak go ugryzłam, nim się odezwał.
- Twój ojciec był niezłym numerem.
Przestałam żuć.
- Według twojej gorącej prawniczki kompletnie cię wrobił. Ma rację?
Nie byłam pewna czy byłam bardziej urażona tym, że nazwał Olivię „gorącą” czy tym, że wątpił w moją niewinność.
Zmusiłam się do przełknięcia tego, co miałam w ustach i spojrzałam na niego gniewnie. – Nie zrobił tego celowo – powiedziałam. – Nie sądzę, że spodziewał się umrzeć.
- Więc gdyby nie miał zawału i nie zostawił cię z tym bałaganem, to sądzisz, że przyjąłby upadek?
- Tak, tak sądzę.
Kłamstwo.
- Według Caleba nie było jego podpisu na żadnych dokumentach, które podpisałaś.
- O co ci chodzi, Seth? – warknęłam. – Przyszedłeś tutaj, żeby mnie prowokować?
Zacisnął usta i pokręcił głową. – Nie, Leah. Przyszedłem zobaczyć czy u ciebie wszystko w porządku. Szczerze.
- Nic mi nie jest. – Zamknęłam pudełko z ciastkami i poszłam do lodówki. Wyczułam go za sobą, zanim jeszcze się obróciłam. Nagłość mojego odwrócenia się sprawiła, że na mnie wpadł. Nie odsunął się. Pocałował mnie. Prosto w usta.
- Seth! – Odepchnęłam go. Cofnął się o krok. – Co ty robisz, do diabła?
- Zadzwoniłaś do mnie – odparł. – Myślałem…
- Co myślałeś? Że chciałam, żebyś mnie pocałował? Zadzwoniłam do ciebie, bo zostawił mnie Caleb i nie wiem co robić! Nie musiałeś tutaj przychodzić i mnie wykorzystywać.
Znowu mnie pocałował. Tym razem mocniej. Leciutko odwzajemniłam ten pocałunek zanim się odsunęłam.
- Wyjdź – powiedziałam, pokazując mu drzwi.
Rozpłakałam się po tym jak wyszedł. Jak długo minęło odkąd całował mnie Caleb? Próbowałam sobie przypomnieć. Czy to było przed rozpoczęciem się rozprawy? Myślałam o wszystkich miesiącach przygotowań i nie potrafiłam znaleźć ani jednego wspomnienia bycia całowaną. Jak mogłam to przegapić? Jakim cudem nagły pocałunek Seth sprawił, że pamiętałam?



[1] Old Faithful – gejzer w Parku Narodowym Yellowstone.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz