1.4.14

Dirty Red - rozdział 32

Przeszłość

Zostawił mnie po rozprawie. Nie zaraz po niej. Mieliśmy trzy miesiące ciszy podczas których dowiedziałam się jak to jest być zamężną i kompletnie samotną. Caleb od razu wrócił do pracy, zostawiając mnie samą w domu przez większość dnia. Włóczyłam się po domu i oglądałam dzienną telewizję, czując się przygnębiona. Oczekiwałam, że wszystko wróci do normy po zakończeniu rozprawy, nigdy nie biorąc pod uwagę, że nie będę miała pracy i moja głośna sprawa ubrudzi moje nazwisko, pomimo mojego werdyktu niewinności. Firma mojego ojca została rozwiązana. To co z niej zostało spłaciło rodziny zmarłych i koszty mojego prawnika. Nastroje Caleba były odległe. Już nawet na mnie nie patrzył. Zdecydowałam, że to był stres po rozprawie. Zasugerowałam, żebyśmy pojechali na wakacje. Powiedział, że już wziął zbyt wiele czasu wolnego od pracy dla rozprawy. Zasugerowałam doradztwo małżeńskie. On zasugerował osobny czas.
Jedno imię dzwoniło ciągle w mojej głowie: Olivia. Głośniej, głośniej i głośniej.
Wbiła między nas klin. Znowu. Była jak choroba, która wracała co parę lat, napromieniowując każdego na jej drodze.
Pierwszego miesiąca Caleb stracił dużo wagi. Myślałam, że był chory. Zmusiłam go, żeby poszedł do lekarza, ale praca jego krwi była normalna. Nie było z nim nic złego. Ale było coś bardzo złego. Ledwie się uśmiechał, ledwie mówił. Kiedy był w domu spędzał wiele godzin w swoim gabinecie za zamkniętymi drzwiami. Gdy zapytałam go o to, olał mnie.
- Nie mogę być zawsze doskonały, Leah. Czasami też mam złe dni.
Co to oznaczało? Czy on zawsze miał złe dni i nigdy po prostu mi nie mówił? Spróbowałam przypomnieć sobie ostatni raz, gdy Caleb miał zły dzień, ale nie potrafiłam. Ciągle się uśmiechał, drażnił się, zachęcał. Czy to znaczyło, że nigdy nie miał złych dni? Albo że je przede mną ukrywał? Nie chciałam o tym myśleć. Nie chciałam myśleć.
- Dlaczego nie jesz? – zapytałam.
- Nie mam apetytu.
- Jesteś pod wpływem dużej presji. Wyjedźmy gdzieś na kilka dni.
- Nie mogę – powiedział, nie patrząc na mnie. – Może w następnym miesiącu.
Zapytałam znowu następnego miesiąca. Powiedział nie. Miał więcej niż parę „złych dni”.
W końcu miałam dosyć. Umówiłam się na lunch z jego matką. Jeżeli ktokolwiek wiedział jak radzić sobie z Calebem, to była to Luca.
Albo może Olivia…
Nie, nie zamierzałam jej tego oddać. Miała nad nim jakąś moc, tak, ale był mój od pięciu lat. Znałam go. Ja!
Luca przybyła na nasz lunch z dziesięciominutowym opóźnieniem. Piłam moją drugą lampkę wina, kiedy z gracją opadła na siedzenie naprzeciwko mnie. Rzadkością było, że oboje miałyśmy wolny czas na spotkanie. Gdy zamówiłyśmy i przez dziesięć minut przeprowadzałyśmy gadkę szmatkę, spojrzała mi prosto w oczy, jakby wiedziała, że coś było nie tak.
- Więc co się dzieje? Powiedz mi…
Unikałam jej ostrych, niebieskich oczu i skoncentrowałam się na moich obgryzionych paznokciach.
- Chodzi o Caleba – odparłam. – Od rozprawy zachowuje się… inaczej.
Upiła swojego drinka. – Jak inaczej?
Wyłapałam krawędź w jej głosie. Musiałam być ostrożna w tym, co o nim powiem. Potrzebowałam jej spostrzeżenia bez jej skakania mi do gardła za krytykowanie jej syna.
- Zdystansowany. Jest tak jakby nie chciał przebywać już w moim towarzystwie.
Stuknęła paznokciami o stolik, przyglądając mi się.
- Rozmawiałaś o tym ze swoją matką?
Pokręciłam głową. – Nasza relacja jest napięta. Poza tym ona daje okropne rady.
Luca potaknęła. Nigdy tak naprawdę nie przejmowała się moją matką. Caleb powiedział mi kiedyś, że uważała, iż moja matka jest chłodna oraz nieprzystępna.
- Wiesz o czymś, Luca? Czy on ci coś mówił?
Wyciągnęła rękę i poklepała mnie po dłoni. – Nie, skarbie, nie mówił. Ale był już taki kiedyś, pamiętasz?
Pamiętałam. Był taki podczas amnezji.
Skinęłam powoli głową, niepewna co mi sugerowała.
- Przywróciłaś go – powiedziała. – Możesz zrobić to znowu?
Jej oczy były takie jak Caleba, kiedy skupiała się na tobie: intensywne, płonące.
Chciałam prychnąć. Ona miała we mnie zbyt wiele wiary. Ostatnim razem musiałam wykurzyć Olivię z miasta, żeby go przywrócić. Ale nikt o tym nie wiedział prócz mnie i Olivii. Tym razem co będę musiała zrobić?
- Nie wiem jak. Próbowałam wszystkiego.
- Co mój syn ceni bardziej niż wszystko?
Odchyliłam się, gdy kelner przyszedł z naszymi sałatkami. Czekałam, aż odejdzie zanim jej odpowiedziałam.
- Rodzinę – odparłam, biorąc widelec.
- Tak – zgodziła się Luca. – Więc daj mu ją.
Wzdrygnęłam się. Czy ona naprawdę mówiła to, co myślałam?
- Dzieci? Myślisz, że Caleb chce dziecka? – Ostatni raz rozmawialiśmy o dzieciach przed ślubem. Nawet nie myślałam o tej możliwości. Nie byłam pewna czy w ogóle je chciałam. Caleb mi wystarczał. Caleb ich chciał. Zawsze chciał.
- Dzieci potrafią łączyć ludzi – uśmiechnęła się. – Zwłaszcza kiedy się rozłączyli.
Jadłyśmy w ciszy przez kilka minut, po czym znowu się odezwała. – Nie powinnaś była pozwolić mu zatrudnić tę kobietę.
Zadławiłam się jedzeniem. – Olivię? – spytałam.
Luca skinęła głową. – Tak, Olivię. Ona jest kłopotem. Zawsze była. Trzymaj przeszłość w przeszłości, Leah. Rób, co musisz. Masz moje pełne wsparcie.
Po raz pierwszy zastanawiałam się jak wiele Luca wiedziała o miesiącach, kiedy Caleb miał amnezję. Czy wiedziała coś o czasie, który spędził z Olivią? Powiedział jej?
Wróciłam do domu, gotowa porozmawiać z Calebem o możliwości zaczęcia rodziny. Nim słowa te wyszły z moich ust, powiedział mi, że wprowadza się z powrotem do swojego mieszkania.
- Zostawiasz mnie? – zapytałam z niedowierzeniem. – Byliśmy szczęśliwi… przed rozprawą. Przestaliśmy się starać, Caleb. Możemy iść na doradztwo.
- Ty byłaś szczęśliwa. Nie jestem pewien, co ja czułem.
- Więc mnie okłamywałeś?
- Nigdy nie pytałaś, Leah. Zamykasz oczy na rzeczy, których nie chcesz widzieć.
- Czy to chodzi o Prenavene? Tych ludzi, którzy umarli?
Skrzywił się. – Naprawdę ciężko jest mi pojąć decyzje, które podjęłaś.
- Czy przez to patrzysz na mnie inaczej?
Roześmiał się chłodno. – Kiedy cię poślubiłem wiedziałem, że były pewne problemy. – Westchnął i wyglądał na prawie smutnego. – Przez to patrzę na siebie inaczej.
Nie rozumiałam. Mój ojciec mną manipulował. Na pewno zdawał sobie z tego sprawę. Co dokładnie miał na myśli przez „problemy”?
Dwadzieścia cztery godziny później Caleb zniknął.

Depresja nawet nie może opisać tego, przez co przechodziłam. Straciłam mojego ojca, karierę i męża w ciągu roku. Zwinęłam się w kłębek i płakałam przez wiele dni… tygodni. Nikt nie przyszedł. Próbowałam dodzwonić się do mojej siostry, ale teraz rzadko kiedy odbierała telefon. Katine umawiała się z jakimś nowym facetem i nic nie mogło ją zmartwić. Moja matka przeprowadziła się do naszego letniego domku w Michigan, jak tylko został przeczytany werdykt.

Zadzwoniłam do Setha. Nie powinnam była.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz