Przeszłość
Był z nią.
Musiał. Pojechałam do jego mieszkania i zadzwoniłam do jego rodziców. Nikt go
nie widział ani nie słyszał od niego od kilku dni. Zostawiłam mu sześć
wiadomości głosowych, ale ani razu nie oddzwonił. Moje życie zaczynało wyglądać
jak niekontrolowany pociąg. Kierowałam się do czegoś złego w zatrważającym tempie.
Caleb się ode mnie odsuwał. Moje palce, które kiedyś były splecione z jego,
teraz łapały powietrze. Musiałam się czegoś złapać, odzyskać kontrolę. Brałam
pod uwagę poproszenie o pomoc matkę, ale kiedy powiedziała mi, żebym poszła za
Calebem do mieszkania tej suki, byłam zbyt zawstydzona, żeby mówić jej coś
jeszcze o tej sytuacji.
Courtney!
Zadzwoniłam
do mojej siostry i wszystko jej opowiedziałam.
- Jeeezu,
Leah. Co z tym zrobisz? – Courtney pierwszy rok była nauczycielką. Uczyła
matematyki śródmiejskich dzieci w liceum.
- Poważnie,
musisz go znaleźć i z nim porozmawiać. Tak w ogóle kim jest ta dziewczyna?
Wyraźnie o tobie wie i nic ją to nie obchodzi. Co za bezduszna suka.
- Nie wiem
czy on posłucha, Courtney. Nie jest sobą.
Usłyszałam
głosy w tle.
- Muszę
kończyć – powiedziała. – Robię korepetycje pozalekcyjne. To jest miłość twojego
życia. Musisz o niego walczyć.
- Dobrze –
odparłam. – Jak?
Milczała
przez parę sekund. – Dowiedz się kim jest ta dziewczyna. Jeśli jest tylko
przelotnym romansem, daj sobie spokój, wróci do ciebie. Jeśli jest czymś
więcej, musisz temu zaprzestać. Słyszysz mnie?
- Słyszę.
Rozłączyła
się. Czułam się odmłodzona. Zatrzymałam się po Jamba Juice i pojechałam prosto
do kompleksu mieszkań, do której pojechałam za Calebem tydzień wcześniej. Nie
było tam jego auta. Zapukałam do drzwi i usłyszałam szczekanie psa. Zapukałam
jeszcze raz, głośniej. Jeśli ten cholerny zwierzak dalej będzie tak hałasował,
to ktoś zauważy. U moich stóp leżała wycieraczka z „Witaj”, a na lewo stała
mała roślina doniczkowa. Trochę rozjaśniała nudny, szary korytarz. Rozglądając
się, kucnęłam obok rośliny, podnosząc ją z podłogi. Nic.
Hmmmm.
Wsunęłam
palec w glebę, grzebiąc, aż… znalazłam mały woreczek. Starłam palcem brud i
przyjrzałam mu się bliżej. Klucz. Prychnęłam. Wstając, wsunęłam klucz do zamka
i drzwi się otworzyły. Moje kostki od razu zostały zaatakowane. Zdołałam ominąć
brzydką kreaturę i zamknęłam drzwi mieszkania, zamykając ją na zewnątrz.
Przystawiłam ucho do drzwi. Słyszałam jej jęk po drugiej stronie, a potem stuk
pazurów o beton kiedy odbiegła. Dobrze.
Biorąc
głęboki wdech, odwróciłam się, przyglądając mieszkaniu. Było ładne. Przyzwoite.
Napracowała się, żeby wyglądało przytulnie. Przeszłam do salonu. Pachniał tak
mocno cynamonem, że chciałam odnaleźć jego źródło. Podążyłam za zapachem do
jednej z tych wtyczek ściennych i szturchnęłam ją czubkiem buta. Jaka kobieta
używała czegoś takiego? Nigdy nawet nie pomyślałam o kupieniu czegoś takiego.
Pieprzyć
to. Dosyć obijania się.
Zaczęłam od
jej sypialni. Tam właśnie kobiety skrywały ich sekrety od początków… cóż,
sekretów. Wysunęłam szuflady jej komody jedna po drugiej, przesuwając dłońmi po
jej ubraniach. Kiedy dotarłam do szuflady z bielizną, skrzywiłam się. Proszę,
Boże, nie pozwól Calebowi oglądać jej bielizny. Ona nosi koronkę – czarną,
białą i różową. Bez wzorów. Zamknęłam szufladę z pustymi rękami i spojrzałam na
jej szafę. Jak na razie, jest nudna. Caleb nie interesuje się nudnymi
kobietami. Cóż, przynajmniej ten Caleb, którego znałam. Potrząsnęłam głową. Nie
miałam pojęcia kim był ten nowy Caleb. Chciałam, żeby wrócił stary.
Zapaliłam
światło w szafie. Była dziwacznie zorganizowana. Pudełko po butach stało na
półce ponad jej ubraniami. Ściągnęłam go i zabrałam pokrywkę.
Czułam się,
jakby ktoś walnął mnie w brzuch. Patrzyło na mnie zdjęcie o wiele młodszego
Caleba. Obejmował ramieniem dziewczynę z kruczoczarnymi włosami. Rozpoznałam ją
z dnia, kiedy poszłam za nim do jej mieszkania. Co to znaczyło? Oni się znali?
Czy Caleb skontaktował się z nią po tym jak dostał amnezji? Próbował
skontaktować się ze swoją przeszłością? Przejrzałam zdjęcia. Byli więcej niż
przyjaciółmi. O Boże. Zatrzymałam się na zdjęciu, gdzie się całowali i
odrzuciłam pudełko.
Co się
działo? Czy on wiedział kim ona była czy…
Nie, to musiała
być ona. Jakimś cudem dowiedziała się, że stracił pamięć i pojawiła się, żeby
zrobić mu w głowie bałagan. O mój Boże. Caleb nie miał pojęcia.
Sięgnęłam
po pudełko. W środku były listy z charakterystycznym pismem Caleba. Paliły mnie
oczy, kiedy je czytałam. Jego słowa… do tej dziewczyny, o której nic nie
wiedziałam. Tyle że to nie była jakaś tam sobie dziewczyna. To była Cherry
Garcia. Byłam tego niemal pewna.
Musiałam go
znaleźć, powiedzieć mu, co ona wyprawiała. Ale pierwsze rzeczy pierwszymi.
Zebrałam to
co potrzebowałam w kupkę i włożyłam do kieszeni. Potem poszłam poszukać
nożyczek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz