Przeszłość
Caleb
wrócił do mnie. Wiedziałam, że tak będzie. Nie dlatego, że mieliśmy coś
niezastąpionego, ale dlatego, że byłam zatwardziałą konserwatystką. Walczyłam o
to, czego pragnęłam i wyrzuciłam jego przeszłość z miasta. Ona już nie wróci.
Byłam tego całkiem pewna. Była zbyt wielkim tchórzem. Gdy znalazłam te listy i
zdjęcia, wiedziałam, że w pewnym sensie żywiła ona do niego głębokie uczucia.
Kobieta nie trzymała pudełka wspomnień, dopóki płomień wciąż mocno nie płonął.
Wykorzystałam to na moją korzyść. Zagrałam na jej poczuciu winy i dzięki Bogu
zareagowała. Gdyby walczyła mocniej, coś mi mówiło, że bym przegrała.
Wrócił do
siebie po tym jak wyjechała. Musiałam patrzeć jak łamało się jego serce… w
ciszy. To było bolesne. Byłam tak zazdrosna, że ledwo mogłam oddychać. Nie
powiedział mi, co wydarzyło się pomiędzy nimi i dlaczego miałby to zrobić? Był
zdezorientowany. Nie miałam wyboru, jak tylko czekać. Dotarło to do mnie; fakt,
że najwyraźniej bardzo mu na niej zależało przed amnezją, tak bardzo, że te
uczucia nadal tam pozostały, chociaż jego pamięć nie. Byłoby to interesujące
psychologiczne badanie gdyby nie było to tak niesamowicie popieprzone. Wiele
razy wpatrywał się w przestrzeń po tym jak zakończyłam ich mały romans. Podczas
tych dni mogłabym stać tuż przed nim, a on i tak by mnie nie widział.
Zastanawiałam się, co powie, kiedy wróci jego pamięć. Powie mi, że ta
dziewczyna była z jego przeszłości czy może będzie udawał, że nigdy się to nie
wydarzyło?
A wtedy
jego pamięć rzeczywiście wróciła. Zdarzyło się to nagle, w kwietniowy wtorek.
Byłam w pracy, kiedy do mnie zadzwonił.
- O mój
Boże – powiedziałam, wstając. Jadłam obiad ze współpracownikami w pokoju
socjalnym, ale od razu chciałam do niego pojechać.
- Jak się
czujesz? – spytałam ostrożnie. Wyszłam na korytarz dla prywatności. Wspomni
Olivię? Był zły?
- Nic mi
nie jest. – Zamilkł. – Cieszę się, że to już koniec.
-
Powinniśmy to uczcić. Jak tylko skończę pracę, mogę się z tobą spotkać.
Zawahał
się. – Jasne, Leah. Chcę z tobą porozmawiać o wielu rzeczach.
Zadrżało mi
serce. Co to oznaczało? Teraz, kiedy pamiętał kim byłam, może chciał pójść ze
mną dalej. Odsunęłam tę myśl. Nie ma sensu nabierać pustych nadziei.
- Dobra,
zobaczymy się po pracy. I Caleb… - Wstrzymałam oddech. – Kocham cię.
Przez
chwilę trwała cisza, podczas której moje serce kłóciło się z żołądkiem, komu
jest bardziej niedobrze.
- Też cię
kocham, Leah. – Rozłączył się. Oparłam się o ścianę.
Pamiętał,
że mnie kochał. Czekałam wiele miesięcy, żeby usłyszeć te słowa. Rozpłakałam
się, a potem zadzwoniłam do Katine i Courtney. Katine był podekscytowana,
Courtney nie bardzo.
- Więc
przypomniał sobie wszystko… tak nagle? – zapytała moja siostra po tym jak jej powiedziałam.
- Tak, tak
to działa.
- Po prostu
trudno mi uwierzyć, że można zapomnieć o swojej dziewczynie na wiele miesięcy,
a potem bam! Niespodziewanie wszystko powraca.
- Możesz po
prostu cieszyć się z mojego szczęścia? – warknęłam. – W końcu możemy iść dalej
z naszym związkiem.
- Co jeśli
on nie chce iść dalej? – zapytała. Serce na moment mi zamarło. Powiedział, że
chce ze mną porozmawiać. Czy to nie były niesławne słowa zerwania?
- Courtney
– syknęłam – naprawdę mnie wkurzasz.
- Staram
się tylko o ciebie dbać. Facet miał związek z inną kobietą, na litość boską.
Obudź się, Leah. On nie jest taki idealny, jak ci się wydaje.
Rozłączyłam
się. Courtney była zgorzkniała. Ostatnio zerwała ze swoim chłopakiem i wyżywała
się na Calebie. Nie zamierzałam jej pozwolić zgasić mojego ducha. Caleb wrócił
i był mój.
Weszłam do
jego mieszkania bez pukania. Teraz kiedy pamiętał kim byłam, nie było potrzeby
na pozory. Stał w kuchni, popijając piwo, jego włosy nadal były mokre po
prysznicu.
Upuściłam
torebkę i podbiegłam do niego. Zdołał odstawić butelkę na blat, kiedy rzuciłam
się na niego. Złapał mnie ze śmiechem.
- Cześć,
Ruda.
- Cześć,
Caleb.
Patrzyliśmy
na siebie dobrą minutę zanim mnie postawił.
- Jak się
czujesz?
- Dobrze…
świetnie. Po prostu… jest tyle…
Położyłam rękę
na jego ustach. – Nie musisz nic mówić. Cieszę się, że wróciłeś.
Zanim
mógłby się kłócić, uniosłam się na palcach i go pocałowałam. Początkowo był
zaskoczony. Poczułam jego ręce na moich ramionach, próbował mnie odsunąć.
Objęłam dłońmi jego szyję. Byłam terytorialna. Bóg wie, co on robił z tamtą
kobietą. Musiałam ponownie go posiąść, chciałam, żeby pocałował mnie tak jak
przed wypadkiem. Nie zrobił tego. Kiedy się odsunęłam, nie patrzył na mnie.
- Caleb, co
się dzieje? Pamiętasz wszystko, prawda?
- Tak.
- Czuję, że
nadal traktujesz mnie, jakbyś nie wiedział kim jestem.
Podszedł do
okna, stając do mnie plecami. Objęłam się ramionami, zamykając oczy. Dlaczego
nagle było mi tak zimno?
- Zrywasz
ze mną, prawda?
Jego ciało
było sztywne, ale obrócił do mnie głowę. – Wciąż byliśmy razem? Pamiętam, że
zerwałaś ze mną w poranek wypadku.
Przełknęłam
ślinę. To była prawda.
- Wypadek
pokazał mi wiele rzeczy inaczej – odparłam ostrożnie. – Prawie cię straciłam.
- Wypadek
mnie także pokazał wiele rzeczy inaczej, Leah. Zmienił wszystko – to, czego
chciałem… to co myślałem, że mogę mieć…
Potrząsnęłam
głową. Nie rozumiałam o czym mówił. Chodziło mu o nią?
Wcisnęłam
się pomiędzy niego a okno, więc był zmuszony patrzeć na mnie. – Caleb, przed
wypadkiem chciałeś mnie. Dalej mnie chcesz?
Nastąpiły
najdłuższe dwie minuty mojego życia. Zaczęłam odchodzić. Chwycił mnie za ramię.
Już się
rozkleiłam. Nie chciałam, żeby widział.
- Leah,
spójrz na mnie.
Spojrzałam.
- Byłem
naprawdę samolubny…
- Nie
obchodzi mnie to – powiedziałam szybko – byłeś zdezorientowany.
-
Wiedziałem, co robię.
Spojrzałam
na niego. – Co masz na myśli?
Przeklął,
przeczesując ręką włosy.
Ktoś
zapukał do drzwi.
- Niech to
szlag… szlag! – Przycisnął dłonie do oczu, po czym odszedł, żeby otworzyć.
To byli
Luca i Steve. Wzięłam moją torebkę i pobiegłam do łazienki, żeby poprawić
twarz, nim mogliby mnie zobaczyć. Jeśli moja matka nauczyła mnie czegoś w
życiu, to tego, żeby nie zostać przyłapanym z emocjami na wierzchu.
- Leah! –
wykrzyknęła, kiedy wyszłam z łazienki. Podeszła do mnie jak kocica. Oparłam się
pokusie, żeby się cofnąć. Różnicą pomiędzy Lucą i moją matką była ogromna ilość
szczerości matczynej miłości. Ta kobieta kochała swojego syna na sposoby, z
którymi byłam obca. Była to miłość bezwarunkowa. Zazdrościłam mu tego. Coś w
jej potrzebie, żeby zawsze mnie obejmować wprawiało mnie w zakłopotanie. Czułam
się sprawdzana za każdym razem, kiedy to robiła, jakby testowała moje kości,
aby sprawdzić czy zasługiwały na jej syna. Pozwoliłam jej na to, patrząc na
Caleba ponad jej ramieniem. Obserwował nas z dziwną miną.
Kiedy się
odsunęła, nie puszczała moich ramion i spojrzała mi w oczy.
- Caleb, ta
dziewczyna… - Spojrzała na niego przez ramię, potem znowu na mnie ze łzami w
oczach. – Ta dziewczyna jest rzadkością.
Moje zdziwienie
musiało być widoczne na mojej twarzy. Znowu mnie przytuliła. – Dziękuję ci,
Leah. Byłaś taka lojalna mojemu synowi. Matka nie mogłaby prosić o nic
lepszego.
Nie tylko
ja byłam w szoku. Twarz Caleba trwała pośrodku zdumienia i skonsternowania.
Gdy
złapałam jego spojrzenie, wzruszył ramionami i uśmiechnął się.
Zostali
przez większość wieczoru, rozmawiając i popijając szampana – którego
przynieśli, żeby świętować. Wyszłam, kiedy oni. Przy drzwiach Caleb złapał mój
nadgarstek, zanim mogłabym odejść.
- Leah. –
Jego głos był ochrypły. – Moja matka miała rację. Bez względu na wszystko byłaś
przy mnie. Nawet kiedy…
Pokręciłam
głową. – Nie chcę o tym rozmawiać. – O niej.
Zmrużył
oczy. Czułam się jakby widział mnie po raz pierwszy od wielu miesięcy.
- Nie musiałaś.
Wstyd, że to matka musiała mi to pokazać.
- O czym
mówisz, Caleb?
- Nie
doceniłem cię. Twojej lojalności. Twojego zaufania. Przepraszam.
Przyciągnął
mnie do siebie i przytulił. Nie wiedziałam, co jego słowa dla nas znaczyły, ale
zamierzałam dalej przy nim być, żeby się dowiedzieć.
-
Odprowadzę cię do auta.
Potaknęłam,
ocierając łzy koniuszkami palców.
Proszę,
Boże, nie pozwól mu mnie zranić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz