7.7.14

Thief - rozdział 16

Teraźniejszość

Podrzucam Olivię do jej biura. Po drodze ledwo co wypowiada do mnie dwa słowa. Po tym, co właśnie się między nami wydarzyło, ja również nie wiem co powiedzieć. Jedno wiem na pewno – Noah chce ją odzyskać. Prawie się zaśmiałem. Witaj w klubie, gnojku.
Nie było go od trzech miesięcy i w końcu wraca.
Mży, kiedy wjeżdżamy na parking. Otwiera drzwi i wysiada bez jednego spojrzenia w moją stronę. Patrzę jak idzie do własnego samochodu, jej barki nie były tak sztywne jak zazwyczaj. Nagle otwieram drzwi i obchodzę auto, podbiegając do niej. Chwytam jej ramię, kiedy sięga do drzwi i obracam do siebie twarzą. Przyciskam ją do jej auta własnym ciałem. Chwilowo jest oszołomiona, rękami napiera na moją klatkę piersiową, jakby nie była pewna, co robię. Obejmuję dłonią jej głowę i przyciągając do siebie, całuję ją. Całuję ją głęboko, tak jakbym ją całował, gdybyśmy uprawiali seks. Nasz oddech brzmi głośniej niż ruch drogowy za nami, głośniej niż burza na górze.
Gdy odrywam się od jej ust, oddycha ciężko. Przyciskam ręce do boków jej głowy. Mówię cicho, patrząc przy tym na jej usta. – Pamiętasz pomarańczowy gaj, Olivia?
Powoli kiwa głową. Jej oczy są szeroko otwarte.
- Dobrze – odpowiadam, przesuwając kciukiem po jej dolnej wardze. – Dobrze. Ja też. Czasami robię się taki otępiały, że muszę go sobie przypomnieć, żeby znowu coś poczuć.
Cofam się od niej i wsiadam do mojego samochodu. Kiedy odjeżdżam, spoglądam w lusterko, żeby na nią spojrzeć. Wciąż stoi tam, gdzie ją pozostawiłem, jedną rękę przyciskając do klatki piersiowej.
Moja konkurencja jest dobra. Bez wątpienia nigdy jej nie okłamał, nie złamał jej serca i nie ożenił się z inną kobietą na jej przekór. Ale ona jest moja i tym razem nie oddam jej bez walki.

Czekam parę dni i piszę do niej, będąc w pracy.
Czego chciał?
Zamykam drzwi do mojego biura, odpinam górny guzik mojej koszuli i podnoszę nogi na biurko.
O: Chce znaleźć rozwiązanie.
Wiedziałem, że tak będzie, ale wciąż czuję ból w klatce piersiowej. Pieprzyć to.
Co mu powiedziałaś?
O: Że potrzebuję czasu na namysł. To samo mówię tobie.
Nie.
O: Nie?
Nie.
Pocieram twarz ręką, po czym piszę:
Miałaś dziesięć lat na namysł.
O: To nie takie proste. On jest moim mężem.
Wniósł pozew o rozwód! Nie chce mieć z tobą dzieci.
O: Powiedział, że zgodzi się na adopcję.
Ściskam skórę na grzbiecie nosa i zaciskam zęby.
To co robiłem było niewłaściwe. Powinienem pozwolić im na bycie razem – naprawianie relacji, ale nie mogę.
O: Proszę, Caleb, daj mi czas. Nie jestem osobą, którą znałeś. Muszę zrobić prawidłową rzecz.
Więc z nim zostań. To prawidłowa rzecz do zrobienia. Ale to ja jestem prawidłowy dla ciebie.
Potem mi nie odpisuje.
Siedzę przy biurku przez długi czas, myśląc. Nie jestem w stanie zrobić żadnej pracy. Gdy godzinę później wchodzi mój ojczym, unosi brwi.
- Istnieją tylko dwie rzeczy, które mogą wywołać tę minę na twojej twarzy. – Zajmuje miejsce naprzeciwko mnie i składa ręce na kolanach.
- I co to takiego? – Kocham mojego ojczyma. Jest najbardziej spostrzegawczym mężczyzną, jakiego znam.
- Leah… i Olivia.
Krzywię się na pierwsze imię, chmurzę na drugie.
- Ach – mówi z uśmiechem. – Widzę, że mała kruczowłosa lisica wróciła?
Sunę paznokciem kciuka po dolnej wardze, w prawo i lewo, w prawo i lewo.
- Wiesz co, Caleb… jestem bardzo świadomy tego, co myśli o niej twoja matka. Ale nie mógłbym mocniej się z nią nie zgadzać.
Patrzę na niego, wyraźnie zaskoczony. Bardzo rzadko nie zgadzał się z mamą, ale kiedy tak było, to zazwyczaj dlatego, że miał rację. Również nigdy nie dzieli się prywatnymi myślami, dopóki ktoś go nie zapyta. Fakt, że robi to teraz sprawia, że prostuję się na krześle.
- Wiedziałem, że cię zdobyła za pierwszym razem, kiedy ją przyprowadziłeś. Miałem taką miłość.
Przenoszę wzrok na jego twarz. Nigdy nie rozmawia o życiu przed moją matką. Są w małżeństwie od piętnastu lat. Kiedyś był już ożeniony, ale…
- Twoja matka – mówi, uśmiechając się szeroko. – Jest okropna – szczerze. Nigdy nie widziałem kogoś tak bezwzględnego. Ale jest także dobra. Te dwie strony się równoważą. Myślę, że kiedy poznała Olivię, rozpoznała podobną duszę i chciała cię chronić.
Moje myśli popędziły do tej pierwszej kolacji. Przyprowadziłem Olivię do domu, żeby ich poznała, a moja mama, oczywiście, musiała sprawić, że czuła się niekomfortowo. Skończyło się na tym, że wyciągnąłem stamtąd Olivię w połowie kolacji; byłem tak wściekły na matkę, że już nigdy nie chciałem z nią rozmawiać.
- Większość mężczyzn lubi niebezpieczeństwo. Nie ma nic słodszego od niebezpiecznej kobiety – mówi. – Czujemy się bardziej męsko, mogąc nazywać je naszymi.
Ma rację… być może. Straciłem zainteresowanie zdrowymi kobietami krótko po poznaniu Olivii. To przekleństwo. Po zasmakowaniu jej, rzadko znajdowałem kobietę, którą uważałem za interesującą. Podobała mi się jej ciemność, jej wieczny sarkazm, to jak kazała mi walczyć o każdy uśmiech – każdy pocałunek. Podoba mi się jak bardzo jest silna, jak mocno walczy o swoje. Uwielbiam, jak bardzo ją osłabiam. Być może jestem jej jedyną słabością. Zarobiłem sobie te miejsce i bardzo chciałem je zachować. Olivia jest typem kobiety, o której mężczyźni piszą piosenki. Na moim iPodzie mam takich z pięćdziesiąt, które sprawiają, że myślę o niej.
- Jest dostępna?
Wzdycham i pocieram czoło. – Jest w separacji. Ale pokazał się parę dni temu.
- Ach. – Drapie się po brodzie, jego oczy uśmiechają się do mnie.
Jest jedyną osobą w rodzinie, która wie, co zrobiłem. Dużo piłem po odejściu Olivii i skończyłem na tym, że uderzyłem gliniarza przed barem. Zadzwoniłem do niego, żeby przyszedł wyciągnąć mnie z więzienia. Nie powiedział mojej matce, nawet kiedy wyznałem mu wszystko o amnezji. Ani razu mnie nie osądzał. Stwierdził tylko, że ludzie robią szalone rzeczy w miłości.
- Co mam robić, Steve?
- Nie mogę ci tego powiedzieć, synu. Ona wyciąga z ciebie najgorszą i najlepszą stronę.
To prawda i trudno jest tego słuchać.
- Powiedziałeś jej, co czujesz?
Potakuję.
- Więc musisz teraz tylko czekać.
- Co jeśli mnie nie wybierze?
Uśmiecha się i pochyla na krześle. – Cóż, zawsze pozostaje Leah…
Wybucham śmiechem.
- Najgorszy kawał na świecie, Steve… najgorszy kawał na świecie.


W taki sposób, jak tylko znowu się to rozpoczęło, wróciła do Noah. Wiem, bo do mnie nie dzwoni. Nie pisze. Rusza dalej ze swoim życiem i pozostawia mnie w równowadze. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz