Teraźniejszość
Podrzucam Olivię do jej biura. Po
drodze ledwo co wypowiada do mnie dwa słowa. Po tym, co właśnie się między nami
wydarzyło, ja również nie wiem co powiedzieć. Jedno wiem na pewno – Noah chce
ją odzyskać. Prawie się zaśmiałem. Witaj
w klubie, gnojku.
Nie było go od trzech miesięcy i w
końcu wraca.
Mży, kiedy wjeżdżamy na parking.
Otwiera drzwi i wysiada bez jednego spojrzenia w moją stronę. Patrzę jak idzie
do własnego samochodu, jej barki nie były tak sztywne jak zazwyczaj. Nagle
otwieram drzwi i obchodzę auto, podbiegając do niej. Chwytam jej ramię, kiedy
sięga do drzwi i obracam do siebie twarzą. Przyciskam ją do jej auta własnym
ciałem. Chwilowo jest oszołomiona, rękami napiera na moją klatkę piersiową,
jakby nie była pewna, co robię. Obejmuję dłonią jej głowę i przyciągając do
siebie, całuję ją. Całuję ją głęboko, tak jakbym ją całował, gdybyśmy uprawiali
seks. Nasz oddech brzmi głośniej niż ruch drogowy za nami, głośniej niż burza
na górze.
Gdy odrywam się od jej ust, oddycha
ciężko. Przyciskam ręce do boków jej głowy. Mówię cicho, patrząc przy tym na
jej usta. – Pamiętasz pomarańczowy gaj, Olivia?
Powoli kiwa głową. Jej oczy są
szeroko otwarte.
- Dobrze – odpowiadam, przesuwając
kciukiem po jej dolnej wardze. – Dobrze. Ja też. Czasami robię się taki
otępiały, że muszę go sobie przypomnieć, żeby znowu coś poczuć.
Cofam się od niej i wsiadam do mojego
samochodu. Kiedy odjeżdżam, spoglądam w lusterko, żeby na nią spojrzeć. Wciąż
stoi tam, gdzie ją pozostawiłem, jedną rękę przyciskając do klatki piersiowej.
Moja konkurencja jest dobra. Bez
wątpienia nigdy jej nie okłamał, nie złamał jej serca i nie ożenił się z inną kobietą
na jej przekór. Ale ona jest moja i tym razem nie oddam jej bez walki.
Czekam parę dni i piszę do niej,
będąc w pracy.
Czego chciał?
Zamykam drzwi do mojego biura,
odpinam górny guzik mojej koszuli i podnoszę nogi na biurko.
O: Chce znaleźć rozwiązanie.
Wiedziałem, że tak będzie, ale wciąż
czuję ból w klatce piersiowej. Pieprzyć to.
Co mu powiedziałaś?
O: Że potrzebuję czasu na namysł. To samo mówię tobie.
Nie.
O: Nie?
Nie.
Pocieram twarz ręką, po czym piszę:
Miałaś dziesięć lat na namysł.
O: To nie takie proste. On jest moim mężem.
Wniósł pozew o rozwód! Nie chce mieć z tobą dzieci.
O: Powiedział, że zgodzi się na adopcję.
Ściskam skórę na grzbiecie nosa i
zaciskam zęby.
To co robiłem było niewłaściwe.
Powinienem pozwolić im na bycie razem – naprawianie relacji, ale nie mogę.
O: Proszę, Caleb, daj mi czas. Nie jestem osobą, którą znałeś. Muszę
zrobić prawidłową rzecz.
Więc z nim zostań. To prawidłowa rzecz do zrobienia. Ale to ja jestem
prawidłowy dla ciebie.
Potem mi nie odpisuje.
Siedzę przy biurku przez długi czas,
myśląc. Nie jestem w stanie zrobić żadnej pracy. Gdy godzinę później wchodzi
mój ojczym, unosi brwi.
- Istnieją tylko dwie rzeczy, które
mogą wywołać tę minę na twojej twarzy. – Zajmuje miejsce naprzeciwko mnie i
składa ręce na kolanach.
- I co to takiego? – Kocham mojego
ojczyma. Jest najbardziej spostrzegawczym mężczyzną, jakiego znam.
- Leah… i Olivia.
Krzywię się na pierwsze imię, chmurzę
na drugie.
- Ach – mówi z uśmiechem. – Widzę, że
mała kruczowłosa lisica wróciła?
Sunę paznokciem kciuka po dolnej
wardze, w prawo i lewo, w prawo i lewo.
- Wiesz co, Caleb… jestem bardzo
świadomy tego, co myśli o niej twoja matka. Ale nie mógłbym mocniej się z nią
nie zgadzać.
Patrzę na niego, wyraźnie zaskoczony.
Bardzo rzadko nie zgadzał się z mamą, ale kiedy tak było, to zazwyczaj dlatego,
że miał rację. Również nigdy nie dzieli się prywatnymi myślami, dopóki ktoś go
nie zapyta. Fakt, że robi to teraz sprawia, że prostuję się na krześle.
- Wiedziałem, że cię zdobyła za
pierwszym razem, kiedy ją przyprowadziłeś. Miałem taką miłość.
Przenoszę wzrok na jego twarz. Nigdy
nie rozmawia o życiu przed moją matką. Są w małżeństwie od piętnastu lat.
Kiedyś był już ożeniony, ale…
- Twoja matka – mówi, uśmiechając się
szeroko. – Jest okropna – szczerze. Nigdy nie widziałem kogoś tak
bezwzględnego. Ale jest także dobra. Te dwie strony się równoważą. Myślę, że
kiedy poznała Olivię, rozpoznała podobną duszę i chciała cię chronić.
Moje myśli popędziły do tej pierwszej
kolacji. Przyprowadziłem Olivię do domu, żeby ich poznała, a moja mama,
oczywiście, musiała sprawić, że czuła się niekomfortowo. Skończyło się na tym,
że wyciągnąłem stamtąd Olivię w połowie kolacji; byłem tak wściekły na matkę,
że już nigdy nie chciałem z nią rozmawiać.
- Większość mężczyzn lubi
niebezpieczeństwo. Nie ma nic słodszego od niebezpiecznej kobiety – mówi. –
Czujemy się bardziej męsko, mogąc nazywać je naszymi.
Ma rację… być może. Straciłem
zainteresowanie zdrowymi kobietami krótko po poznaniu Olivii. To przekleństwo.
Po zasmakowaniu jej, rzadko znajdowałem kobietę, którą uważałem za
interesującą. Podobała mi się jej ciemność, jej wieczny sarkazm, to jak kazała
mi walczyć o każdy uśmiech – każdy pocałunek. Podoba mi się jak bardzo jest
silna, jak mocno walczy o swoje. Uwielbiam, jak bardzo ją osłabiam. Być może
jestem jej jedyną słabością. Zarobiłem sobie te miejsce i bardzo chciałem je
zachować. Olivia jest typem kobiety, o której mężczyźni piszą piosenki. Na moim
iPodzie mam takich z pięćdziesiąt, które sprawiają, że myślę o niej.
- Jest dostępna?
Wzdycham i pocieram czoło. – Jest w
separacji. Ale pokazał się parę dni temu.
- Ach. – Drapie się po brodzie, jego
oczy uśmiechają się do mnie.
Jest jedyną osobą w rodzinie, która
wie, co zrobiłem. Dużo piłem po odejściu Olivii i skończyłem na tym, że
uderzyłem gliniarza przed barem. Zadzwoniłem do niego, żeby przyszedł wyciągnąć
mnie z więzienia. Nie powiedział mojej matce, nawet kiedy wyznałem mu wszystko
o amnezji. Ani razu mnie nie osądzał. Stwierdził tylko, że ludzie robią szalone
rzeczy w miłości.
- Co mam robić, Steve?
- Nie mogę ci tego powiedzieć, synu.
Ona wyciąga z ciebie najgorszą i najlepszą stronę.
To prawda i trudno jest tego słuchać.
- Powiedziałeś jej, co czujesz?
Potakuję.
- Więc musisz teraz tylko czekać.
- Co jeśli mnie nie wybierze?
Uśmiecha się i pochyla na krześle. –
Cóż, zawsze pozostaje Leah…
Wybucham śmiechem.
- Najgorszy kawał na świecie, Steve…
najgorszy kawał na świecie.
W taki sposób, jak tylko znowu się to
rozpoczęło, wróciła do Noah. Wiem, bo do mnie nie dzwoni. Nie pisze. Rusza
dalej ze swoim życiem i pozostawia mnie w równowadze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz