25.7.14

Thief - rozdział 24

Teraźniejszość

Mam decyzję do podjęcia. Przemierzałem ją. Tak właśnie nazywała to moja matka, przemierzaniem. Robiłem to jako dzieciak, w mojej sypialni. Chyba nigdy z tego nie wyrosłem.
Olivia podejmuje własną decyzję, czy wie o tym, czy nie. Noah wróci po nią, bo ona jest właśnie taką dziewczyną, taką, do której ciągle się wraca. Więc walczę. Właśnie tak. To moja jedyna opcja. A jeśli jej nie dostanę, jeśli ona mnie nie wybierze, będę tym facetem – tym, który spędza życie samotnie i usychając z tęsknoty. Bo jest cholernie pewne, że nie zastąpię jej kolejnymi Leah, Jessicami czy kimkolwiek, cholernym, innym. Pieprzyć to. Olivia albo nikt. Biorę mój portfel oraz kluczyki i zbiegam po schodach, zamiast wziąć windę. Jadę prosto do jej biura. Jej sekretarka przytrzymuje mi otwarte drzwi, kiedy wchodzę do środka. Uśmiecham się do niej, dziękując bezgłośnie.
- Cześć – mówię.
Jest w trakcie sortowania sterty papierów, ale kiedy mnie dostrzega, uśmiecha się – uśmiech sięga również jej oczu. Niemal równie szybko uśmiech znika z jej oczu, a linie jej warg zmieniają się w prostą linię. Coś jest nie tak. Obchodzę jej biurko i przyciągam do siebie.
- Co jest? – Całuję kącik jej ust. Nie porusza się. Kiedy ją puszczam, opada na fotel obrotowy i patrzy na podłogę.
Okej.
Łapię za krzesło i przysuwam je do jej fotela, tak że siedzimy twarzą do siebie. Gdy odwraca ode mnie krzesło, żeby spojrzeć na ścianę, wiem, że coś się stało.
Na Boga, proszę, mam już dość tych wszystkich bzdur.
- Dlaczego jesteś taka chłodna?
- Nie sądzę, że mogę to robić.
- Co?
- To – odpowiada, wskazując na nas. – To takie niewłaściwe.
Przesuwam palcami po szczęce, zaciskając zęby.
- Jesteśmy ekspertami w robieniu tego, co niewłaściwe, nie?
- Ugh, Caleb. Przestań. Powinnam myśleć o tym, jak sprawić, by moje małżeństwo działało. Nie tworzyć nowy związek z kimś innym.
- Tworzenie nowego związku z kimś innym? – Jestem zdezorientowany. – My nic nie tworzymy. Jesteśmy w związku od chwili, kiedy rzeczywiście byliśmy w związku. – Tak naprawdę mówię ludziom, że byliśmy ze sobą przez trzy lata, chociaż było to tylko półtora roku, bo byłem z nią emocjonalnie od chwili, kiedy się poznaliśmy.
- Dlaczego teraz to mówisz? – pytam.
Otwiera butelkę wody, która stoi na jej biurku i upija z niej trochę. Chcę zapytać kiedy zaczęła pijać wodę, ale jestem całkiem cholernie pewien, że moja nie-dziewczyna próbuje zakończyć nasz nie-związek, więc milczę.
- Bo będzie lepiej dla wszystkich, jak nie będziemy razem.
Nie potrafię powstrzymać pogardy z twarzy. – Lepiej dla kogo?
Olivia zamyka oczy i bierze głęboki wdech. – Dla Estelli – odpowiada.
Czuję się, jakby ktoś wsadził rękę do mojego brzucha i chwycił moje organy.
Olivia wypija duszkiem wodę, trzymając wolną rękę na kolanie.
- O czym ty mówisz, do diabła? – Nie słyszałem jej imienia od dłuższego czasu. Wiele razy o nim myślałem, ale głos Olivii oplatający te sylaby jest szokujący.
Jej nozdrza rozszerzają się, gdy ciężko oddycha. Nadal nie chce na mnie spojrzeć.
- Olivia…
- Estella jest twoja. – To niewyraźne mruknięcie. Mrugam na nią, nie wiedząc skąd się to wzięło ani dlaczego to mówi.
Mniej bolałoby mnie, gdyby ktoś mi powiedział, że mam ostatnie dwadzieścia cztery godziny życia. Nic nie mówię. Patrzę na jej nozdrza, które działają jak rybie skrzela.
Obraca się na krześle, uderzając kolanami o moje i patrzy mi prosto w twarz.
- Caleb. – Jej głos jest delikatny, jednak sprawia, że się krzywię. – Leah przyszła zobaczyć się ze mną. Powiedziała mi, że Estella jest twoja. Zrobi test na ustalenie ojcostwa, żeby to udowodnić. Ale tylko wtedy, jeśli nie będziemy razem.
Moja głowa i serce walczą o to, które może znieść więcej bólu. Potrząsam głową. Leah? Była tutaj?
- Ona kłamie.
Olivia kręci głową. – Nie kłamie. I możesz sądowo zrobić test na ustalenie ojcostwa. Nie może zabrać ci Estelli, jeśli jesteś jej ojcem. Ale, Caleb, pomyśl o tym. Wykorzysta ją, żeby cię zranić. Zawsze będzie to robić. Wpłynie to na twoją małą dziewczynkę, a ja wiem jak to jest być bronią rodzica.
Podnoszę się. Podchodzę do okna. Nie myślę o tym, jak Leah mogłaby wykorzystać Estellę, żeby mnie zranić. Myślę o tym, że Estella jest moja. Jak coś takiego mogło być prawdą, a ja o tym nie wiedziałem?
- Była w ciąży przed Estellą. Byliśmy w separacji, ale w tym czasie raz ze sobą spaliśmy. W każdym razie straciła dziecko po tym jak połknęła butelkę tabletek nasennych i musieli przepłukać jej żołądek. Dlatego pojechaliśmy do Rzymu. Chciała się pojednać, a ja czułem poczucie winy względem jej siostry i tego poronienia.
Patrzę na Olivię, kiedy to mówię. Jej wargi robią się białe, gdy mocno je zaciska.
- Caleb, ona nie była w ciąży w szpitalu. Okłamała cię. To też mi powiedziała.
Zawsze zastanawiałem się, co czuła Olivia, kiedy powiedziałem jej, że udawałem amnezję. Bolesna prawda jest nieopisana. Obraca tobą kilka razy, dopóki nie kręci ci się w głowie, a potem wali cię mocno w brzuch. Nie chcesz w to wierzyć, ale nie bolałoby tak mocno, gdybyś w pewnym sensie nie wiedział, że to prawda. Jeszcze przez parę minut mierzę się z zaprzeczeniem.
- Krwawiła. Widziałem jak krwawiła. – Zaprzeczenie jest tak przyjaznym towarzyszem. Zazwyczaj to najlepszy przyjaciel Olivii. Nagle chcę dołączyć do imprezy.
Olivia wygląda na zrozpaczoną.
- Och, Caleb. To nie było z poronienia. Prawdopodobnie dostała okresu i udała, że to poronienie.
Niech to szlag. Kurwa. Olivia patrzy na mnie jak na naiwnego, łatwowiernego głupca, którym jestem.

Pamiętam, jak Leah wyrzuciła mnie z pokoju, zanim porozmawiałbym z lekarzem. Jak stałem na progu i powiedziałem jej, że zostanę, żeby zatrzymała dziecko. Najwyraźniej chciała mnie przepędzić nim lekarz wyznałby prawdę.

Nie muszę nic mówić Olivii. Widzi, że to pojmuję.

Czuję się coraz mniejszy. Podczas moich separacji i powrotów z Leah, Olivia zakochiwała się w kimś innym. Mogłem odejść z Olivią w Rzymie i oszczędzić nam kilka lat tego pogmatwanego bałaganu.

- Jak została napoczęta Estella?
- Po Rzymie byliśmy w zgodzie jeszcze przez kolejny miesiąc. Była na mnie zła. Oskarżyła mnie, że nie żyję teraźniejszością i miała rację. Więc znowu się wyprowadziłem. Byłem na konferencji w Denver, a ona na wycieczce z koleżankami. Wpadliśmy na siebie w restauracji. Byłem przyjazny, ale trzymałem dystans. Tamtej nocy pokazała się w moim hotelu. Byłem dość pijany i przespałem się z nią. Kilka tygodni później zadzwoniła i powiedziała, że jest w ciąży. Nigdy tego nie kwestionowałem. Po prostu do niej wróciłem. Chciałem dziecka. Byłem samotny. Byłem głupi.
Nie mówię Olivii, iż dowiedziałem się w tym czasie, że spotyka się z kimś innym. Że kiedy Leah do mnie przyszła, czepiłem się jej, bo starałem się znowu zapełnić w piersi dziurę po Olivii.
- Więc powiedziała ci, że Estella nie jest twoja? Tamtego wieczora, kiedy powiedziałeś jej, że chcesz rozwodu?
- Tak. Powiedziała, że przespała się z kimś innym przed wyprawą narciarską. Powiedziała mi również, że pojechała tam tylko dlatego, iż wiedziała, że ja tam będę i chciała, abym myślał, że tamtej nocy zaszła w ciążę.
- To wszystko było kłamstwem – mówi Olivia. – Estella jest twoja.
Dostrzegam łzę w kąciku jej oka. Nie ociera jej i spływa po jej twarzy.
- Będzie ranić ciebie i Estellę tak długo, jak jestem w twoim życiu. Mam męża – mówi łagodnie. – Powinnam próbować wszystko z nim naprawić. Bawiliśmy się w dom, Caleb. Ale to nie jest prawdziwe. Jesteś odpowiedzialny za swoją córkę…
Wszystko to – Olivia, Leah, Estella – rozpala we mnie ogień. Odwracam się i podchodzę do jej krzesła, pochylając się i kładąc ręce na jej podłokietnikach, znajdując się tuż przed jej twarzą. Chcę tylko iść znaleźć moją córkę, ale po kolei. Będę zajmować się jedną sprawą na raz. Wdychamy własne powietrze, kiedy odzywam się.
- Ostatni raz to mówię, więc słuchaj uważnie. – Czuję zapach jej skóry. – Ty i ja dziejemy się. Nikt nas nie rozdzieli. Ani Noah, ani Cammie, ani zdecydowanie pieprzona Leah. Jesteś moja. Rozumiesz mnie?
Kiwa głową.

Całuję ją. Głęboko. A potem wychodzę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz