Teraźniejszość
Kiedy
wracam do domu ze spotkania z Olivią, sporadycznie szlocham i przeklinam. Cały
mój świat traci ostrość, jak ważę szanse utraty mojego męża. Słowa Olivii mieszają
się z moimi myślami, aż niemal zderzam się ze śmieciarką. Gdy tylko przechodzę
przez frontowe drzwi, kieruję się od razu do miejsca, gdzie Sam położył Estellę
na kocu. Podnoszę ją i przyciskam do klatki piersiowej. Ona wierci się i wyje z
protestem. Sam zabiera mi ją i przestaje płakać. Zabieram ją z powrotem od
Sama.
- Weź dzień
wolnego – mówię, przyglądając się jej zmarszczonej twarzy. – Pora na to, żeby nauczyła
się mnie cholernie lubić.
Sam unosi
brwi. Zamierzam powiedzieć mu, że nie lubię tej jego miny, kiedy odwraca się i
odchodzi.
Widzę go
przez drzwi balkonowe. Bierze swoje kluczyki z kuchennego blatu i oddala się
bez spojrzenia w tył. Spoglądam na Estellę.
- Może
znowu możemy tego spróbować. Jeżeli rozgryziemy jak siebie polubić, to twój
tatuś może zostanie.
Ona macha
swoimi piąstkami i mruga na mnie. Naprawdę jest nawet urocza.
Wyciągam
nogi i kładę ją na moich udach. Mówię do niej o życiu przez następne pół
godziny, dopóki nie zaczyna na mnie krzyczeć. Potem idziemy do domu zjeść
kolację. Po tym jak położyłam ją do łóżka, zakładam najseksowniejszą bieliznę i
czekam. Czterdzieści minut później słyszę jego klucz w zamku.
Gdy pędzę
do hallu Caleb właśnie zamyka za sobą drzwi. Zamieram, a gdy podnosi wzrok nie
jestem pewna, kto wygląda na bardziej speszonego.
- Jestem
tutaj tylko po parę moich rzeczy.
Nawet na
mnie nie patrzy. Robię kilka kroków w jego stronę. Chcę go dotknąć, powiedzieć
mu, że przepraszam.
- Caleb,
porozmawiaj ze mną… proszę.
Skupia na
mnie spojrzenie i nie widzę w nim żadnego ciepła, które kiedyś tam było. Odsuwam
się gwałtownie. Czy wszystko, co było między nami zniknęło?
- Jutro po
nią wrócę. Jest po prostu kilka rzeczy, które muszę wziąć – powtarza.
Kładę rękę
na jego torsie, a on zamiera.
Łapie mnie
za nadgarstek. – Nie. – Tym razem spogląda mi w oczy. – Używasz seksu jak
broni. Nie jestem zainteresowany.
- W
porządku jest, kiedy Olivia go używa, ale ja nie? – Słowa wypływają ze mnie
zanim mogę je powstrzymać.
- O czym ty
mówisz?
Myślę o rozmowie
z Samem. Jeśli chcę dowiedzieć się o jego związku z Olivią, teraz pewnie jest
odpowiednia pora na zapytanie, skoro już i tak jest na mnie wściekły.
- Dlaczego
nigdy się z nią nie przespałeś?
Caleb natychmiast
reaguje, chwytając mnie za ramiona i odsuwając ze swojej drogi. Rusza w stronę
schodów. Idę za nim.
- No dalej,
Caleb. Pozwoliłeś jej użyć seksu – albo jego braku – jako broni. Dlaczego?
Piorunuje
mnie wzrokiem. – Nie wiesz o czym mówisz.
- Może. Ale
to dlatego, że nigdy o niej nie mówisz. A ja chcę wiedzieć, co dokładnie
wydarzyło się między wami.
- Zostawiła
mnie – mówi. – Koniec historii.
- A co z
drugim razem? – dociekam. – Podczas twojej amnezji?
- Znowu
mnie zostawiła.
Jego
przyznanie głęboko mnie tnie.
- Czemu
nigdy nie rozmawiałeś ze mną o tym, co ona zrobiła? Kiedy wróciła i cię
okłamała?
- Czemu
nigdy nie zapytałaś? – odparowuje.
- Nie
chciałam wiedzieć…
Zaczyna się
odwracać.
- Ale teraz
chcę – dodaję.
- Nie.
- Nie? – Podążam
za nim po pierwszych paru schodkach. – Chcę wiedzieć dlaczego zatrudniłeś ją
jako mojego prawnika… dlaczego nie byłeś na nią zły, że cię okłamała.
Obraca się
tak szybko, że prawie się wywracam.
- Zatrudniłem
ją jako twojego prawnika, bo wiedziałem, że wygra. Byłem na nią zły… nadal
jestem.
- Dlaczego?
– wołam za nim, ale już go nie ma.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz