1.4.14

Dirty Red - rozdział 25

Teraźniejszość

Kiedy wracam do domu ze spotkania z Olivią, sporadycznie szlocham i przeklinam. Cały mój świat traci ostrość, jak ważę szanse utraty mojego męża. Słowa Olivii mieszają się z moimi myślami, aż niemal zderzam się ze śmieciarką. Gdy tylko przechodzę przez frontowe drzwi, kieruję się od razu do miejsca, gdzie Sam położył Estellę na kocu. Podnoszę ją i przyciskam do klatki piersiowej. Ona wierci się i wyje z protestem. Sam zabiera mi ją i przestaje płakać. Zabieram ją z powrotem od Sama.
- Weź dzień wolnego – mówię, przyglądając się jej zmarszczonej twarzy. – Pora na to, żeby nauczyła się mnie cholernie lubić.
Sam unosi brwi. Zamierzam powiedzieć mu, że nie lubię tej jego miny, kiedy odwraca się i odchodzi.
Widzę go przez drzwi balkonowe. Bierze swoje kluczyki z kuchennego blatu i oddala się bez spojrzenia w tył. Spoglądam na Estellę.
- Może znowu możemy tego spróbować. Jeżeli rozgryziemy jak siebie polubić, to twój tatuś może zostanie.
Ona macha swoimi piąstkami i mruga na mnie. Naprawdę jest nawet urocza.
Wyciągam nogi i kładę ją na moich udach. Mówię do niej o życiu przez następne pół godziny, dopóki nie zaczyna na mnie krzyczeć. Potem idziemy do domu zjeść kolację. Po tym jak położyłam ją do łóżka, zakładam najseksowniejszą bieliznę i czekam. Czterdzieści minut później słyszę jego klucz w zamku.
Gdy pędzę do hallu Caleb właśnie zamyka za sobą drzwi. Zamieram, a gdy podnosi wzrok nie jestem pewna, kto wygląda na bardziej speszonego.
- Jestem tutaj tylko po parę moich rzeczy.
Nawet na mnie nie patrzy. Robię kilka kroków w jego stronę. Chcę go dotknąć, powiedzieć mu, że przepraszam.
- Caleb, porozmawiaj ze mną… proszę.
Skupia na mnie spojrzenie i nie widzę w nim żadnego ciepła, które kiedyś tam było. Odsuwam się gwałtownie. Czy wszystko, co było między nami zniknęło?
- Jutro po nią wrócę. Jest po prostu kilka rzeczy, które muszę wziąć – powtarza.
Kładę rękę na jego torsie, a on zamiera.
Łapie mnie za nadgarstek. – Nie. – Tym razem spogląda mi w oczy. – Używasz seksu jak broni. Nie jestem zainteresowany.
- W porządku jest, kiedy Olivia go używa, ale ja nie? – Słowa wypływają ze mnie zanim mogę je powstrzymać.
- O czym ty mówisz?
Myślę o rozmowie z Samem. Jeśli chcę dowiedzieć się o jego związku z Olivią, teraz pewnie jest odpowiednia pora na zapytanie, skoro już i tak jest na mnie wściekły.
- Dlaczego nigdy się z nią nie przespałeś?
Caleb natychmiast reaguje, chwytając mnie za ramiona i odsuwając ze swojej drogi. Rusza w stronę schodów. Idę za nim.
- No dalej, Caleb. Pozwoliłeś jej użyć seksu – albo jego braku – jako broni. Dlaczego?
Piorunuje mnie wzrokiem. – Nie wiesz o czym mówisz.
- Może. Ale to dlatego, że nigdy o niej nie mówisz. A ja chcę wiedzieć, co dokładnie wydarzyło się między wami.
- Zostawiła mnie – mówi. – Koniec historii.
- A co z drugim razem? – dociekam. – Podczas twojej amnezji?
- Znowu mnie zostawiła.
Jego przyznanie głęboko mnie tnie.
- Czemu nigdy nie rozmawiałeś ze mną o tym, co ona zrobiła? Kiedy wróciła i cię okłamała?
- Czemu nigdy nie zapytałaś? – odparowuje.
- Nie chciałam wiedzieć…
Zaczyna się odwracać.
- Ale teraz chcę – dodaję.
- Nie.
- Nie? – Podążam za nim po pierwszych paru schodkach. – Chcę wiedzieć dlaczego zatrudniłeś ją jako mojego prawnika… dlaczego nie byłeś na nią zły, że cię okłamała.
Obraca się tak szybko, że prawie się wywracam.
- Zatrudniłem ją jako twojego prawnika, bo wiedziałem, że wygra. Byłem na nią zły… nadal jestem.

- Dlaczego? – wołam za nim, ale już go nie ma.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz