1.4.14

Dirty Red - rozdział 26

Przeszłość

Jedna rzecz o mnie: grzebię. Jeżeli nie mogę czegoś znaleźć – grzebię głębiej, mocniej. Grzebię, dopóki tego nie znajduję. Nie mogłam tylko wgrzebać się do mojego własnego umysłu. Nie chciałam go widzieć.
Mój ojciec zachowywał się dziwacznie, nawet jak na niego. Dwa razy przyłapałam go na połykaniu garści pigułek. Jedyne pigułki jakie u niego widziałam były witaminami. To nie były witaminy. Znalazłam butelkę w górnej szafce jego biurka.
Na butelce było napisane, że to Vasodilator – lek na nadciśnienie, ale w tej samej butelce były zmieszane pigułki, które rozpoznawałam – Klonopin, tabletki przeciwlękowe. Mój ojciec miał lęki. Chciałam wiedzieć od jak dawna je brał i dlaczego je brał. Ojciec zawsze był najzdrowszym człowiekiem, jakiego znałam. Miał sześćdziesiąt lat i miał sześciopak. Był to sześciopak starszego mężczyzny, ale jednak. Śmiał się z ludzi, którzy cierpieli na takie choroby jak depresja i lęki, ironiczne, skoro dawał im leki.
Zadzwoniłam do matki.
Jej głos szczebiotał przez telefon, kiedy zapytałam ją o pigułki.
- Nic mu nie jest – oznajmiła. – Wiesz jak robi się w biurze. Jest narażony na stres przez ten nowy lek, który testuje.
Przycisnęłam słuchawkę mocniej do ucha. Cokolwiek teraz bym powiedziała mogło zakończyć rozmowę albo powiedzieć mi dokładnie to, co chciałam wiedzieć. Otworzyłam moją kopię Manipulowania Matką 101.
Z tego co wiedziałam testowanie naszego najnowszego leku, Prenavene, było sukcesywne. Codziennie musiałam podpisywać papiery, które przynosili do mojego gabinetu Cash lub ojciec. Lek był testowany już od więcej niż pięciu lat. Byliśmy na ostatniej prostej, żeby wrzucić go na rynek. Dlaczego mój ojciec miałby niepokoić się udanym projektem?
- Mogę się założyć, że się zamartwia – powiedziałam, mocno się starając, żeby mój głos był współczujący. Niemal mogłam zobaczyć jak kiwa ona głową po drugiej stronie linii.
- Chciałabym po prostu walnąć tego okropnego człowieka – szepnęła do słuchawki – twierdzącego, że Prenavene spowodował jego atak serca. Twój ojciec zatrudnił prywatnego detektywa, wiesz. Ten mężczyzna był chodzącym zawałem. W jego rodzinie jest tego historia i waży on ponad 100 kilo.
Wypowiedziała ponad 100 kilo jakby to były przekleństwa. Parę sekund zajęło mi przetrawienie słów atak serca.
Jasna cholera.
Czemu o tym nie słyszałam? Atak serca podczas testowania leku był ogromny! Wystarczało to, żeby zatrzymać testowanie dopóki lek nie mógł być ponownie opracowany. Trudno było powiedzieć cokolwiek po tym ogłoszeniu. Dlaczego? Dlaczego by tak wszystko zaryzykował? Nie chcąc, żeby wiedziała, że powiedziała właśnie coś, w co wyraźnie jeszcze nie byłam wtajemniczona, słuchałam przez parę minut jej paplania. Musiałam wykorzystać ją do odkrycia więcej informacji. Przełknęłam zdradę w gardle i powiedziałam jej, że mam oczekującą kolejną rozmowę telefoniczną.
Dlaczego trzymał coś takiego przede mną w tajemnicy? Dlaczego nie zatrzymali testowania? Pomyślałam o przedzwonieniu do Cash, ale jej lojalność najwyraźniej była wobec mojego ojca, skoro jeszcze mi nie powiedziała. Musiałam sama to wygrzebać. Pieniądze. Musiało chodzić o nie. Na ostatnim spotkaniu handlowym, wspomniał o spadku w naszej sprzedaży. Prenavene mogło przywrócić na rynek firmę. Naprawdę potrzebowaliśmy tak bardzo nowego leku, że zrobiłby on coś takiego? Wszystko zaryzykował?
Następnego poranka przyszłam wcześniej do biura. Ojciec przyjeżdżał codziennie dokładnie o szóstej rano. Miałam godzinę przed jego pojawieniem się. Miałam zbiór zapasowych kluczy do jego gabinetu. Otworzyłam drzwi i zapaliłam światło. Podchodząc do jego komputera, włączyłam go, stukając palcami o biurko. Poziom dostępu do jego systemu był wyższy od mojego. Potrzebowałam jego kodów, żeby dostać się do jego folderów. Przeklinając, wstukałam rocznicę ślubu moich rodziców. Na ekranie pojawił się Niepoprawny Kod. Z mojej strony było to okropne przypuszczenie – nieszczególnie był sentymentalnym typem.
Próbowałam dat urodzin, mojej siostry i moich. Nic. W końcu spróbowałam współrzędnych do jego domków na polowanie w Północnej Karolinie. System magicznie się otworzył i miałam przed sobą ogromną sieć OPI-Gem. Kliknęłam na ikonę oznaczoną Prenavene i zabrałam się do przeglądania.

To była prawda. O Boże, to była prawda. Kiedy zamykałam drzwi do jego gabinetu, miałam wystarczająco informacji, żeby zamknąć firmę mojego ojca i wsadzić go do więzienia na resztę jego życia. Najgorszą częścią było, że tego chciałam. Nie, nie chciałam. On był moim ojcem… cóż, tak jakby. Wychował mnie. Albo może to Mattia mnie wychowała. Nie byłam już nawet pewna.
Pulsowało mi w głowie, kiedy kierowałam się do windy. Zamierzałam zwolnić się z powodu złego samopoczucia. Nie potrafiłam spojrzeć tym wszystkim ludziom w twarz, wiedząc to, co wiedziałam. Musiałam to rozgryźć. Znaleźć sposób na dowiedzenie się kto dokładnie był zaangażowany, a kto był trzymany w nieświadomości tak jak ja. Miałam pochyloną głowę, gdy otworzyły się drzwi. Gdy uniosłam wzrok on stał przede mną z gazetą wetkniętą pod ramię. Cholera, dlaczego nie pomyślałam o wzięciu schodów?
Wyprostowałam ramiona, wymuszając uśmiech.
- Dzień dobry, tatusiu.
Skinął mi głową, opuszczając windę. Potem niespodziewanie się zatrzymał. – Dlaczego jesteś tutaj tak wcześnie?
Kłamstwo łatwo spłynęło z mojego języka. – Nie czuję się dziś dobrze. Przyszłam, żeby tylko wziąć trochę pracy. Biorę dzień wolny.
Zmrużył oczy. – Wyglądasz zdrowo. Idź do domu, przebierz się i wracaj tutaj. Potrzebuję cię dziś tu.
- Jestem chora – powiedziałam, jakby nie usłyszał mnie za pierwszym razem.
- To jest firma farmaceutyczna, Johanno. Weź sobie z magazynu jakieś próbki i się wylecz.

Patrzyłam na pusty korytarz przez dobrą minutę po tym jak zniknął w swoim biurze. Czy to naprawdę się wydarzyło? Oczywiście, że tak. Mój ojciec ani razu nie wziął dnia wolnego przez chorobę w dwudziestu latach swojej pracy, dlaczego myślałam, że dobrze będzie zaoferować mu chorobę jako wymówkę? Weszłam do windy i drzwi się zamknęły. Jeżeli się pośpieszę, to wrócę w ciągu czterdziestu minut.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz