27.10.13

Dirty Red - rozdział 3

Moja matka przylatuje w poniedziałek, jak było zaplanowane. Wszyscy idziemy na lotnisko, żeby ją odebrać. Caleb jest ostrożny z wychodzeniem z dzieckiem tak szybko, ale przekonuję go, że nic jej nie będzie, jeżeli będziemy trzymać ją w wózku. Jestem zmęczona siedzeniem w domu, zmęczona trzymaniem butelek i zmęczona udawaniem, że trzy i pół kilograma krzyczącego ludzkiego ciała jest urocze. Poza tym chcę Jamba Juice. Sączę mój soczek i podążam za Calebem i wózkiem przy odbiorze bagażu, kiedy dostrzegamy jej wstrętną jasnowłosą głowę schodzącą po ruchomych schodach. Wywracam oczami. Ma na sobie cały biały damski garnitur. Kto podróżuje w bieli? Macha do nas z radością i podchodzi, przytulając najpierw Caleba, potem mnie.
Pochyla się nad wózkiem i zasłania ręką usta, jakby walczyła z uczuciem.
Boże, chce mi rzygać.
- Ooooch – grucha. – Ona wygląda jak Caleb.
To absolutna bzdura. Wczoraj zdecydowałam, że wygląda dokładnie tak jak ja. Dziecko ma puszyste rude włosy i twarz w kształcie serca. Mimo wszystko Caleb uśmiecha się szeroko i zaczynają pięciominutową rozmowę o pokarmie Estelli i nawyku robienia kupy. Jestem zdumiona skąd ona wie cokolwiek o jedzeniu dzieci i robieniu kupy, skoro mnie i moją siostrę wychowała niańka. Niecierpliwie stukam stopą o tandetną wykładzinę tropikalną i patrzę tęsknie na wyjście. Teraz gdy już tutaj jestem, to chcę po prostu wyjść. Czemu myślałam, że to był dobry pomysł?
Gdy uwaga Caleba jest odwrócona na dziecko, matka szturcha mnie oskarżycielsko w brzuch i potrząsa głową. Wciągam brzuch i rozglądam się z miną winowajcy. Kto jeszcze zauważył? Prawda, urodziłam dziecko tylko trzy dni temu, ale byłam taka ostrożna z chodzeniem z wysoko uniesioną głową – wciąganiem grubego brzucha. Mój chwilowy błąd wprawia mnie w zakłopotanie. Tylko o tym myślę w drodze do domu. Zawieram ze sobą układ, że przestanę jeść, dopóki nie powrócę do dawnej figury.
W domu mama upiera się, żeby zająć pokój obok Estelli, chociaż miałam dla niej przygotowany większy gościnny pokój.
- Matko, jaki jest cel zajęcia tego pokoju? – pytam, gdy Caleb kładzie jej torbę obok łóżka.
- Chcę ci pomóc, Leah. Wstawać do niej w środku nocy i robić resztę tych rzeczy. – Mruga rzęsami do Caleba który uśmiecha się do niej.
Powstrzymuję wywrócenie oczami.
Ona udaje bycie zachwyconą dzieckiem, ale ja wiem lepiej. Publiczne ubóstwianie jest tym, co robi, żeby poprawić swój wizerunek, a kiedy jej publiczność znika – to również miłość. Pamiętam bycie dzieckiem, jak głaskała moje włosy, całowała moją twarz, komentowała jaka jestem ładna – wszystko to przed jej znajomymi. Kiedy wyszli, byłam posyłana do mojego pokoju, żeby się uczyć albo ćwiczyć granie na skrzypcach – zasadniczo miałam zniknąć jej z oczu, do jej następnego przedstawienia „dobrej mamusi”.
- Naprawdę, matko? – pytam przez zęby. – Jak ją usłyszysz po tym jak weźmiesz swoje tabletki nasenne?
Na jej twarzy pojawiają się plamy. Caleb szturcha mnie w łokciem w żebra. Nie mamy rozmawiać o jej uzależnieniu do pomocy nasennych.
- Dzisiaj ich nie wezmę – odpowiada zdecydowanie. – Nakarmię ją, żebyś mogła odpocząć.
Caleb przytula ją szybko, zanim wszyscy schodzimy na dół.

Przyglądam się podejrzliwie z taboretu w kuchni, jak nosi Estellę i jej śpiewa. Rozmawiamy na błahe tematy, albo oni to robią. Skubię moje rozdwojone końcówki.
- Będziemy spędzały cudownie czas, kiedy nie będzie tatusia – grucha do dziecka. – Ty, mamusia i ja.
Caleb posyła mi ostrzegające spojrzenie i idzie na górę, żeby zebrać ostatnie rzeczy na podróż. Palę się, żeby wygłosić wredny komentarz, ale pamiętam obietnicę, jaką mu złożyłam i gryzę się w język. Poza tym, jeżeli chce bawić się w „babcię” i zająć się wszystkimi potrzebami Estelli, podczas gdy nie będzie Caleba, to niech tak będzie. Zaoszczędzi mi to kłopotów.
- Jej włosy są rude – odzywa się matka, jak tylko jest on poza zasięgiem słuchu.
- Tak, zauważyłam.
Cmoka językiem. – Zawsze wyobrażałam sobie, że moje wnuki będą ciemnowłose jak Charles.
- Nie jest – warczę – bo jest moja.
Rzuca mi spojrzenie kątem oka. – Nie bądź taka drażliwa, Johanno. To nie w twoim stylu.
Zawsze krytyczna. Nie mogę się doczekać, aż wyjedzie.
Lecz wtedy mnie to uderza. Gdy jej nie będzie, Caleb nie będzie siedział w domu dzieckiem. Ja będę. Ta podróż służbowa jest pierwsza z wielu, podczas których będę musiała zarywać noce i zmieniać… ludzkie odchody… i – o Boże – robić kąpiele. Niemal spadam z taboretu. Niania, muszę złamać w tym Caleba i sprawić, żeby zobaczył jak bardzo potrzebuję pomocy.
- Matko – mówię słodko – prawie za słodko, bo patrzy na mnie z uniesionymi brwiami. – Caleb nie chce, żebym zatrudniła nianię – skarżę się. Mam nadzieję, że przeciągnę ją na moją stronę, aby porozmawiała z nim o tym.
Jej spojrzenie przenosi się na schody, na których Caleb zniknął kilka chwil temu. Oblizuje wargi, a ja pochylam się, żeby lepiej słyszeć, jaką przekaże mi bryłkę mądrości. Moja matka jest bardzo zaradną kobietą. To przez bycie żoną kontrolującego manipulanta. Musiała nauczyć się, żeby wszystko poszło po jej myśli, bez sprawienia, aby wszystko poszło po jej myśli.
Kiedy Court miała osiemnaście lat, chciała polecieć z przyjaciółmi do Europy. Mój ojciec odmówił. Cóż, w rzeczywistości, to nigdy nie odmówił słownie. Przeciął powietrze ręką jak tylko słowa wyszły z jej ust. CIĘCIE. To było powszechne zdarzenie w naszym greckim domu. Nie lubiłeś kolacji? CIĘCIE. Miałeś zły dzień i nie chcesz, żeby ktoś odzywał się do ciebie? CIĘCIE. Leah rozbija swoje auto warte pięćdziesiąt dolarów po raz piąty? CIĘCIE. Na koniec całego cięcia, Court poleciała do Europy.
Pamiętasz, kiedy byłeś biednym chłopcem? Jak bardzo chciałeś podróżować? Matka.
Ona nadal jest dzieckiem. Ojciec.
Dobrze, że leci, kiedy nadal możemy ją kontrolować. Płacimy za podróż, hotele i najbezpieczniejszy transport… o wiele lepiej niż żeby leciała po dwudziestce, przesypiając drogę przez Francję. Matka.
Mój ojciec nienawidził Francuzów.
Wyglądał na zamyślonego. Logika matki była kusząca. Tydzień później wszystko zarezerwował. Court była ostrożną, kontrolowaną obserwacją, ale na Boga, mogła polecieć do Europy. Poszłam do dwuletniego college’u przygotowującego do wyższych studiów. Dała mi mały obraz, który kupiła od ulicznego sprzedawcy. Była to czerwona parasolka wisząca w deszczu tak, jakby trzymała ją niewidzialna ręka. Odsunęłam papier i od razu wiedziałam, co próbowała mi powiedzieć. Rozpłakałam się, a Court roześmiała się i pocałowała mnie w policzek.
- Nie płacz, Lee. O to chodzi w obrazie, tak?
Dwa miesiące w Europie i mówiła „ta” pod koniec wszystkich wypowiedzianych zdań.
Court jest… była… taka urocza. Chcę o niej wspomnieć, zapytać matkę o jej ostatniego chłopaka, ale temat jest wciąż drażliwy.
- O czym twój mąż nie wie, to go nie zrani. – Głos matki przywraca mnie do zadania pod ręką.
To wszystko? Patrzę na nią beznamiętnie. Jak mam przetłumaczyć ten nonsens w pełnoetatową pomoc przy dziecku?
Ona wzdycha.
- Leah, kochanie… Caleb jest na podróżach służbowych przez większość czasu, prawda?
Łapię jej rozumowanie i powoli kiwam głową, rozszerzając oczy na tę możliwość. Mogłam to zrobić? Zatrudnić kogoś, żeby przychodził i zajmował się dzieckiem w dni, kiedy nie ma Caleba?
Moja matka jest specjalistką w zakresie sztuki oszukiwania. Kiedyś, zanim wzięliśmy z Calebem ślub, na jego prośbę zrobiliśmy sobie przerwę. Dopiero co był w okropnym wypadku samochodowym i przeżywał utratę pamięci z powodu uderzenia w głowę. Ku mojemu absolutnemu przerażeniu, nie pamiętał, kim byłam. Pamiętam, jak myślałam Jak to mogło mi się stać? Miałam zaręczyć się z mężczyzną moich marzeń, a on patrzył na mnie jakbym była zupełnie obcą osobą. Szybko zebrałam mój zdrowy rozsądek i postanowiłam być wspierająca, dopóki nie wróci jego pamięć. To była tylko kwestia czasu zanim przypomniałby sobie jak bardzo chciał ze mną być i założyć na mój palec wielki kamień Tiffany’ego, który znalazłam w jego szufladzie na skarpety. Ale zamiast stawać się mi bliższym, gdy czekaliśmy na powrót jego pamięci, odsunął się, decydując się na spędzanie coraz więcej czasu samemu. Niedługo potem ogłosił, że… spotyka się z inną dziewczyną, jeżeli spotykanie jest dobrym słowem na to co się działo, a dziewczyna jest dobrym słowem na przebiegłą, bezwartościową latawicę, która niemal zniszczyła moje życie. Od razu zadzwoniłam do matki, żeby poinformować ją o tym, co mi powiedział.
- Śledź go – rzekła. – Dowiedz się, jak bardzo jest to poważne i spraw, żeby to zakończył.
Zrobiłam tak, śledząc go jednego wieczoru do tandetnego bloku w jeszcze gorszym sąsiedztwie. Przysadziste budynki były pomalowane na jaskrawy łososiowy kolor. Spojrzałam na żałosną próbę architektury obrazu, która nie zrobiła nic żeby ożywić te miejsce i zaparkowałam blok dalej od Audi Caleba. Byłam bałaganem emocjonalnym, wiedząc, że prawdopodobnie idzie zobaczyć się z tą dziewczyną. Patrzyłam przez lusterko jak podszedł prosto do drzwi i zapukał. Nie patrzył na kartkę papieru ani w telefon, żeby je znaleźć. Jakby wiedział dokładnie, gdzie iść. Drzwi otworzyły się i chociaż nie widziałam, kto stał w środku, to wiedziałam, że musiała to być ona, ponieważ na jego twarzy natychmiast pojawił się uśmiech, który zazwyczaj był skierowany do mnie; flirciarski i seksowny. Boże, co się tutaj działo?
Przeczekałam kilka minut, po czym wysiadłam z samochodu i podeszłam do drzwi. Żeby upewnić się, że robię dobrze, napisałam do matki, która odpowiedziała stanowczym: Wejdź tam i zabierz go, zanim zrobi coś głupiego!
Co było nastąpione kilka sekund później jednym słowem: Płacz.
Zrobiłam obie rzeczy i Caleb wyszedł ze mną tego wieczora. Ale było to krótkotrwałe zwycięstwo. Dziewczyna, z którą się spotykał była jego starą dziewczyną ze studiów. Bez wiedzy zarówno Caleba jak i mojej, udawała, że dopiero co go poznała, próbując wcisnąć się w jego życie na kolejną rundę. Dowiedziałam się o tym po włamaniu się do jej mieszkania. Poszłam prosto do jego domu z dowodem trzymanym kurczowo w pięści, gotowa aby ujawnić jej spisek. Wyglądała na kłopoty. Powinnam była wiedzieć w chwili, jak na nią spojrzałam, że to nie była przypadkowa sytuacja z jakąś niepodejrzliwą dziewczyną, którą poznał. Trochę czasu zajęło mi rozgryzienie tego. Nie było go w domu, gdy tam przyjechałam. Wpuściłam się do środka kluczem, który nie wiedział, że posiadałam i przyjrzałam się bałaganowi, który zostawił po sobie, jakbym była pieprzonym CSI. Wyraźnie ugotował kolację dla dwojga. W korytarzu nadal czuć było charakterystyczny zapach steku. Czy ona była tutaj z nim? Było mi niedobrze. Znalazłam w salonie dwa kieliszki po winie i w panice pobiegłam do sypialni, szukając dowodu, że byli razem. Jego łóżko było niepościelone, ale nie widziałam nigdzie w pokoju śladów seksu. Ale jakie pozostawiłby on ślady? Caleb nie użyłby prezerwatywy. Przez to przeszłam na tabletki antykoncepcyjne krótko po tym jak zaczęliśmy się umawiać. Powiedział, że ich widok przyprawiał go o wymioty, więc nie mogłam znaleźć tutaj żadnych opakowań.
Oddychając z ulgą, podeszłam do jego komody i otworzyłam szufladę, przesuwając rękami po jej tyle, aż znalazłam kwadratowe pudełko od Tiffany’ego, które trzymało mój pierścionek zaręczynowy. Uchyliłam je i poczułam napływające łzy do oczu. To się niemal stało. Był gotowy oświadczyć mi się, kiedy ten cholerny wypadek starł mnie z jego pamięci. Zasługiwałam, żeby z nim być, nosząc mój dwukaratowy, diamentowy pierścionek księżniczki.
Pozbyłam się jej.

Na jakiś czas.

Po podrzuceniu Caleba na lotnisko, idę na zakupy. Wydaje się to trochę płytkie, jakbym powinna czuć się winna… ale nie czuję. Chcę poczuć między palcami maślane jedwabie. Postanawiam, że skoro nie mam przywiązanej do talii piłki koszykowej, to potrzebuję całkowicie nowej garderoby.
Wjeżdżam moim nowym samochodem na miejsce przy Gables i kieruję się prosto do Nordstrom. W przebieralni, odwracam wzrok od mojego brzucha. Przyjemnie jest wchodzić w sukienki z wcięciem w talii. Gdy idę już do drzwi, trzymam zakupy warte ponad trzy tysiące. Wrzucam wszystko na tylne siedzenie i decyduję się spotkać z Katine na drinka.
- Nie karmisz piersią? – pyta, siadając na miejscu obok mnie. Przygląda się moim rozkwitającym piersiom, zrywając wisienkę z ozdobnej tacy barmana.
Wzruszam ramionami. – Odciągam. No i?
Uśmiecha się protekcjonalnie, żując wiśnię. Katine wygląda jak blond, zbotoksowany Newt Gingrich, gdy zadziera nosa. Zlizuję sól z brzegu mojej szklanki margarity i współczuję jej.
- No i nie powinnaś pić, kiedy karmisz piersią.
Przewracam oczami.
- Mam pełno zapasu w lodówce w domu. Kiedy znowu będę musiała odciągnąć, alkohol zniknie z mojego systemu.
Katine rozszerza oczy, co sprawia, że wygląda jeszcze głupiej niż powinna blondynka.
- Jak się ma Najdroższa Mamusia?
- Pilnuje Najdroższe Dziecko – odpowiadam. – Możemy o tym nie rozmawiać?
Wzrusza ramionami, jakby i tak jej to nie obchodziło. Zamawia gin i tonik u barmana i wypija wszystko o wiele zbyt szybko.
- Kochałaś się już z Calebem?
Wzdrygam się. Katine nie ma żadnych oporów. Próbuje zwalić to na fakt, że pochodzi z innej kultury, ale przyjechała tutaj jeszcze zanim potrafiła chodzić. Zamawiam drugą margaritę. Barman jest atrakcyjny. Z jakiegoś powodu nie chcę, żeby wiedział, że jestem matką. Ściszam głos.
- Dopiero co urodziłam dziecko, Katine. Trzeba poczekać przynajmniej sześć tygodni.
- Ja miałam cesarskie cięcie – oświadcza.
Oczywiście o tym wiem. Katine raczyła mnie dziesiątki razy jej wstrętną historią porodu. Odwracam znudzona wzrok, ale jej następne słowa sprawiają, że obracam głowę z powrotem.
- Twoja pochwa będzie teraz cała porozciągana i bezużyteczna.
Najpierw sprawdzam czy barman ją usłyszał, po czym zmrużam oczy. – O czym ty mówisz?
- O naturalnym porodzie. Co? Myślisz, że wszystko po prostu wróci na miejsce? – Śmieje się prawdziwym śmiechem hieny. Patrzę na jej odsłonięte gardło, jak odrzuca głowę do tyłu, dokańczając chichot. Jak wiele razy zastanawiałam się jak by to było, gdybym spoliczkowała moją najlepszą przyjaciółkę? Kiedy uspokaja się, wzdycha dramatycznie.
- Boże, tylko żartuję, Leah. Powinnaś zobaczyć swoją minę. Tak jakbym powiedziała, że umarło ci dziecko.
Bawię się serwetką. Co jeśli ma rację? Zaczynają mnie swędzić palce, żeby wyciągnąć komórkę i wejść na Google. W dodatku robię ćwiczenia Kegla[1].
Czy Caleb zauważy różnicę? Pocę się od samego myślenia o tym. Nasz związek zawsze skupiał się na seksie. Byliśmy seksowną parą; tą, która wszystko ożywiała, kiedy wszyscy nasi znajomi przechodzili na emeryturę do życia misjonarnego seksu, gdy dzieci szły spać. Przez wiele miesięcy na początku naszego związku, miał na twarzy ulgę, kiedy sięgał do mnie, a ja reagowałam. Nigdy go nie odepchnęłam. Nigdy nie chciałam. Teraz musiałam wziąć pod uwagę, że to on może mnie odepchnąć.
Zamawiam kolejnego drinka.
To spowoduje wszystkiego rodzaje nowego niepokoju. Będę musiała zaplanować spotkanie z moim terapeutą.
- Posłuchaj – mówi Katine. Nachyla się do mnie, a jej za słodkie waniliowe perfumy wkradają się do mojego nosa. – Następują zmiany, kiedy rodzisz dziecko. Twoje ciało się zmienia. Zmienia się dynamiczność między tobą, a mężem. Musisz być pomysłowa i na miłość boską, spal wagę po dziecku… szybko.
Strzela palcami na kelnera i zamawia frytki oraz smażone kalmary.
Suka.



[1] Ćwiczenia Kegla – mają na celu wzmocnienie i naukę kontrolowania mięśni dna miednicy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz