Jak tutaj dotarłam? Gdzie poszło ostatnie dziesięć lat mojego życia? Czuję się jak kawałek papieru zabrany przez wiatr i rzucany w każdym kierunku. W pewnym sensie jestem zwycięzcą – wojowniczką. Bo pokonałam potwora w samej sobie i wygrałam. Ale co straciłam w procesie?
Nie oszukuję – już nie. Prawda jest dla mnie ważna. Jakie to smutne, że coś takiej wartości stało się moim priorytetem, gdy było za późno. Zmieniłam kurs mojego życia, bo bałam się. Dalej się boję. Caleb był jak huragan, który przeszedł przez moje życie, wzbudzając w moim wnętrzu rzeczy, o których istnieniu nie wiedziałam. Jest tęsknotą, której nigdy nie wyleczę.
W wieku trzydziestu lat siedzę w komnacie panny młodej w sukni ślubnej. Nie mam pojęcia, kim jestem, ponieważ wcześniej byłam złą osobą, a to kim jestem teraz jest niepostanowione. Zgubiłam się, ale jeszcze się nie odnalazłam. Jestem bardzo zasmucona faktem, że straciłam tyle czasu. Wiem, że nie jest za późno na zrobienie tych rzeczy, na dowiedzenie się, co kocham i kim jestem. Lecz z drugiej strony nie jestem pewna czy chcę wiedzieć. Obawiam się, że straciłam kogoś, kim mogłam być. Tak, nadal kocham go całym sercem. Ale walczyłam i walczyłam, i podarłam na kawałki to, co powinno być chronione i pielęgnowane. Życie balansuje na niebezpiecznej szali, możemy być bezpieczni wysoko albo spaść z urwiska. Noah cały czas mi to mówi. Noah, który nauczył mnie bycia dobrą, delikatną i pokazał mi tyle prawdy o samej sobie. Zmieniłam się dla Noah, ponieważ nie ważyłam się zranić kolejnej osoby, która mnie kochała. Będę mieć z nim dobre życie. Uwielbiam go. Ale nie ma on mojego serca. Można oddać serce tylko raz, potem wszystko inne będzie gonić twoją pierwszą miłość.
Wreszcie zaakceptowałam to, że są konsekwencje każdego działania. Zarobiłam je i są moje. Nie ma czasu na podejmowanie złych decyzji. Każdy krok jest cenny. Definicja życia jest moja.
Zatem raz jeszcze o nim myślę, zanim opuszczam pomieszczenie, ponieważ po dzisiejszym dniu jego też będę musiała odesłać. On jest szczęśliwy, a ja tym usatysfakcjonowana, bo nareszcie nauczyłam się kochać kogoś bardziej niż samą siebie. Słyszę walca ślubnego – moja wskazówka. Stoję przed zamkniętymi drzwiami kościoła i przez chwilę, gdy się otwierają, widzę Caleba. Jest przy ołtarzu, czeka na mnie. Mrugam dwa razy i rzeczy są takie, jakie być powinny. Noah uśmiecha się do mnie promiennie. Cammie płacze. Robię pierwszy krok, potem drugi i tuż zanim zamykają się drzwi, raz jeszcze spoglądam przez ramię. Caleb dalej stoi pod drzewem, puszcza do mnie oko, a ja się uśmiecham.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz